niedziela, 29 maja 2016

Rozdział III - Nagroda

Oboje zmierzali w ciszy w wyznaczone im miejsce. Czasami tylko zerkali na siebie czekając na zaczepkę z drugiej strony. Przeszli przez bramę Hogwartu, zrobiło się już chłodno więc dziewczyna za pomocą zaklęcia przywołała płaszcz którym natychmiast się okryła. Spojrzała na blondyna który poza marynarką i koszuli nie miał nic więcej na sobie. Nie chciała się jednak narzucać i nie odezwała się słowem. Wieczorową porą Hogwart wyglądał naprawdę cudownie na widok oświetlonego zamku, dziewczyna uśmiechnęła się, widok koił jej serce.  Chłopak dostrzegł jej zachwyt, lecz on sam skrzywił się tylko. Z jednej strony wolałby być teraz w domu przy mamie z drugiej zaś, wracać do pustego i dręczonego przeszłością domu też nie było interesującą opcją. Gdy dochodzili już do Hogsmeade, dziewczyna przypomniała sobie ostatni raz kiedy tu byli wraz Harrym i Ronem i niepostrzeżenie próbowali dostać się do zamku. Teraz to miejsce znów było takie jak dawniej. Stanęli przed znajomymi drzwiami Hermionie i weszli do środka.
W środku panowała zabawa, widocznie mieszkańcy zebrali się na jakieś zgromadzenie. Było wiele czarownic i czarodziei których Hermiona rozpoznawała. Wszyscy dobrze się bawili nawet brat Albusa Dumbledora. Gdy ich dostrzegł szybko do nich podszedł.
-A więc wy przyszliście na szlaban - domyślił się przekrzykując hałas.
-Tak to my ..- dziewczyna próbowała się uśmiechnąć, ale było jej wstyd że człowiek który im wcześniej pomógł ratować Hogwart teraz widzi ją na szlabanie.
Nauczyciel spojrzał na Dracona.
-Ty młody człowieku idziesz do łazienki sprzątać.
Blondyn zmierzył go wzrokiem typu "że co mam zrobić"
-Radziłbym ci się przebrać bo w tym to bardzo szybko się pobrudzisz.. - nie mógł powstrzymać się od uśmiechu.
-Podejdź do Dorothy, da ci coś na przebranie - dodał wskazując na wesołą kobietę stojącą za barem.
Chłopak już chciał zaprzeczyć ale nauczyciel go zignorował i teraz pociągnął za ramię Hermione, po czym usiedli przy stoliku i zaczęli rozmowę.
-Panno Granger, myślałem że jest pani za mądra na kary, nawet byłbym skłonny uwierzyć, gdyby ktoś powiedział mi że to pomyłka.
Dziewczyna posmutniała.
-Niestety to nie jest pomyłka..
Mężczyzna uśmiechnął się.
-Skoro to nie jest pomyłka to jestem pewien że zrobiła pani coś w słusznej sprawie tylko regulamin Hogwartu twierdzi inaczej.. - mimo wszystko próbował jej bronić.
Hermiona uśmiechnęła się czując że nikt nie będzie się nad nią pastwił. Wyjaśniła więc mężczyźnie całe zajście z poranka a potem rozmowę u pani McGonagal, gdy doszła do kwestii że Draco uderzył dziewczynę musiała szybko uspokajać nauczyciela że doszło do nie porozumienia i nic takiego nie miało miejsca, bo ten zamierzał porozmawiać na osobności z młodzieńcem.
-Cieszę się że miałem racje.-oznajmił - Wobec tego zasłużyła pani na toast a nie na karę, tu obowiązuje inny regulamin.. - uśmiechnął się po czym wstał i poprosił o ciszę.
Draco który akurat ubierał na siebie fartuch, również spojrzał w tamto miejsce.
-Dorothy poproszę 6 głębszych. A wy moi kochani posłuchajcie. Ta młoda kobieta- tu wskazał na Hermione która zrobiła się czerwona jak burak - była dzisiaj bardzo szlachetna wobec swojej koleżanki którą mężczyzna uderzył, broniła ją niczym lwica, należy jej się za to toast! -krzyknął. Oczywiście pominął kwestię że doszło do nieporozumienia, więc Draco strasznie się poirytował.
Wszyscy krzyknęli hura oraz podnieśli kieliszki. Kobieta o imieniu Dorothy przyniosła 6 głębszych i postawiła przed dziewczyną. Dumbledore podniósł tylko jednego a jej kazał wypić wszystkie pozostałe.
-Nie ja nie pije.. - szepnęła Hermiona do mężczyzny.
Ten nachylił się przy niej i coś szepnął po czym Hermiona złapała jeden kieliszek i wypiła wszyscy za wiwatowali i czekali na następny, gdy miała wypić ostatniego w tedy wszyscy wypili i swoje, po czym znów krzyknęli hura.
-Tak to się u nas robi ! - wrzasnął nauczyciel.
-A teraz muszę cie przeprosić ale sprawdzę jak ten elegancik sobie radzi.
Dziewczyna zaśmiała się i kiwnęła głową po czym usiadła bo lekko zakręciło jej się w głowie. Nie trwało to jednak długo bo w gospodzie grała muzyka i parę osób tańczyło. Jeden z czarodziei podszedł do dziewczyny i zaprosił ją do tańca na co Hermiona się zgodziła. Blondyn obserwował ją przez chwile jak się bawi czując się nie sprawiedliwie, oraz był bardzo zdziwiony zachowaniem dziewczyny. W zasadzie widział ją pierwszy raz pijącą 5 szotów na raz a teraz bawiącą się wraz innymi, przy pieśniach starych muzyków. Była przy tym bardzo naturalna.Gdy się potknęła lub przydeptała partnerowi nogę automatycznie przepraszała, co tylko przypominało chłopakowi że to ta sama dziewczyna z biblioteki. Miała w sobie ten dziwny urok który urzekł wszystkich.
-Ładna.. - usłyszał męski głos, spojrzał na mężczyznę ze zdziwieniem.
-Kto? - zapytał.
-Ona.. - wskazał na Hermione.
Draco pokręcił głową.
-Nie sądziłem że profesor ma chrapkę na uczennice.. - zaśmiał się blondyn.
Mężczyzna spojrzał na niego złowrogo.
-Czy ty żeś zgłupiał do reszty? - podniósł głos.
-Sam przecież profesor powiedział że ładna..
Dumbledore pokręcił głową.
-Ta dziewczyna ma coś w sobie...coś dzięki czemu lodowate serca takie jak twoje topnieją.. Dlatego jest ładna, a równie dobrze mogłaby być moją wnuczką więc daruj sobie takie uwagi młodzieńcze.. - na koniec klepnął go w ramie.
Draco stał jak wryty. Nie wierząc własnym uszom. Czy Dumbledore właśnie stwierdził że ma lodowate serce. Sam nie rozumiał co ten człowiek chciał mu powiedzieć, ale stwierdził że widocznie alkohol mu nie służy.
-Dobra zrobiłeś swoje..  masz- i postawił przed nim 3 kieliszki.
Blondyn znów był zaskoczony, chciał się nawet kłócić że to nie wychowawcze ale skoro Hermiona wypiła aż 5 to jemu też się coś należy. Oboje posiedzieli jeszcze 2 godziny i w końcu Dumbledore ich wygonił.
-Zmykajcie, jutro szkoła, nie chce słyszeć że któregoś z was nie ma na lekcjach.. - pogroził palcem i pożegnał się z dwójką.
Dziewczyna gdy wyszła na świeże powietrze wciąż miała rumieńce na twarzy, ale cały czas się uśmiechała i chodziła troszkę koślawo. Chłopak wsadził dłonie do kieszeni i szedł tuż przy niej.
-Która godzina ?- zapytała dziewczyna wciąż się uśmiechając.
- Po 23:00 - odparł.
-Już ? - zdziwiła się .
Chłopak mimo wszystko zaśmiał się widząc jej zdziwioną twarz.
-Już.. - przytaknął.
-Ale mnie nogi bolą.. - znów zaczęła dziewczyna.
-A co się dziwić... ale ci co z tobą tańczyli mieli o wiele gorzej.. - zasugerował.
-Oj tam, oj tam - skomentowała dziewczyna.
W pewnym momencie gryfonka zaczęła wchodzić tylko na większe kamienie tak by nie nadepnąć na ziemie.
-Granger co ty robisz? - nie ukrywał zdziwienia.
Szatynka odwróciła się w jego kierunku.
-Powiem ci ale musisz obiecać że nikomu nie powiesz..
-Tego nie mogę obiecać. - zaśmiał się blondyn.
-No to ci nie powiem. - szepnęła i spojrzała przed siebie.
Chłopak podszedł bliżej widząc że jej kroki jednak są nie pewne. Wiedział że nawet jak by zaproponował by szła normalnie nie wygrałby z nią, w końcu to Granger.
-Dobra przekonałaś mnie.. zdradź mi tą tajemnice.. - w duchu przeklinał się za to że był tak ciekawy.
Dziewczyna znów spojrzała w jego kierunku.
-Musisz dać słowo honoru bo inaczej się nie liczy i koniec..
-Co? - był coraz bardziej zdziwiony. -Dobra słowo honoru..
-Stań na tym kamieniu.. - poprosiła.
Draco przez chwile się zastanawiał ale w końcu zrobił jak prosiła.
-No i ? - zapytał.
Gryfonka spojrzała na niego i uśmiechnęła się promiennie.
-Widzisz, gdy byłam dzieckiem, wyjeżdżałam z rodzicami nad morze lub w góry i wyobrażałam sobie w tedy że ziemia to lawa a kamienie są jedyną drogą do przejścia,nie zawsze było to łatwe bo czasami doskoczyć z jednego kamienia na drugi było naprawdę trudno... - zanurzyła się we wspomnieniach.
-Ale po co? - zapytał szukając sensu.
Dziewczyna pokiwała głową.
-Widać że mało się bawiłeś za dziecka. Nie było w tym celu, liczyła się tylko zabawa. - odpowiedziała wskakując na kolejny kamień.
Blondyn spojrzał na Hermionę i gdy nie patrzyła przeskoczył na drugi kamień.
-Słyszałam.. - odwróciła się, jak gdyby przyłapała go na gorącym uczynku.
-Chciałem spróbować.. - zaczął się tłumaczyć po czym zszedł z kamienia i postanowił iść normalnie.
-Przecież nikt nie patrzy... - zaśmiała się dziewczyna i również zeskoczyła z kamienia.
Straciła równowagę i cofnęła się do tyłu, gdyby nie blondyn upadłaby na plecy.
-Uważaj trochę Granger.. - wycedził natychmiast oddalając się od niej .
-Dzięki.. - szepnęła , również poczuła się niezręcznie gdy ją złapał.
Znów szli w milczeniu. Gryfonka rozłożyła dłonie i pochyliła głowę do tyłu patrząc w gwiazdy.
-Jutro będzie ładna pogoda.. - szepnęła.
-Skąd to wiesz Granger? - zaciekawił się i również spojrzał w niebo.
-Bo jest czyste niebo i pełno gwiazd..  - wyprostowała się by znów iść przed siebie.
Malfoy obserwował ją od kąt wyszli i musiał przyznać że zachowywała się jak nie dziewczyna która wszędzie chodzi z książkami.
-Nie znam cie.. - powiedział raczej do siebie niż do niej.
Szatynka jednak usłyszała jego komentarz.
-Tak naprawdę ja też cie nie znam.. - zatrzymała się na chwile i w końcu wyciągnęła przed siebie rękę. - Chciałam cie przeprosić.. powiedziała w  końcu.- sama nie była pewna czy dobrze robi.
Widać było że nie przychodzi jej to łatwo. Chłopak również nie wierzył własnym uszom.
-Proszę, proszę, Granger przeprasza ślizgona.. - nie obeszło się bez komentarza blondyna, który uścisnął jej dłoń.
-Malfoy nie przeginaj .. - szepnęła i po chwili schowała dłoń do kieszeni.
-Nie myśl sobie że te przeprosiny coś zmienią między nami.. - dodał uśmiechając się podejrzliwie.
-Na to bym nie liczyła.. - odpowiedziała dziewczyna również spoglądając na chłopaka.
-A swoją drogą to dziwna była ta kara.. - szybko zmienił temat.
Hermiona zaśmiała się.
-Tak najlepsza kara na jakiej byłam - potwierdziła.
Resztę drogi przeszli w milczeniu i gdy weszli każdy, zmierzył w kierunku swojego domu.
-No to cześć - rzucił chłopak.
-Cześć - odpowiedziała nawet już na niego nie patrząc.

****

W pokoju panował mrok, na palcach podeszła do lampki nocnej i zapaliła światło. Spojrzała na współlokatorkę która przekręciła się na a drugi bok. W głębi cieszyła że się nie obudziła bo zapewne wypytywałaby ją o wszystkie szczegóły a, czując alkohol z pewnością było by jeszcze gorzej. Hermiona szybko wzięła prysznic i przebrała się w piżamę. Szczęśliwa że jest już w swoim łóżku zgasiła światło. Rozmyślała o dzisiejszym dniu sama dziwiąc się swojej reakcji na widok płaczącej Pansy. Może ta cała wojna o Hogwart i męcząca przygoda z horkruksami czy też znęcająca się nad nią Bellatrix odcisnęła na niej piętno. Gdzieś w głębi wciąż była tą sama Hermioną Granger ale te wszystkie wydarzenia z przeszłości uczuliły ją na niektóre rzeczy. Przekręciła się na drugi bok i teraz myślami była znów przed wioską w Hogsmeade z wyciągniętą dłonią w stronę Malfoya. Tak naprawdę nie zamierzała go w ogóle przepraszać, ale skoro wojna się skończyła a on tak naprawdę nie uderzył Pansy to należały się mu przeprosiny. Teraz przynajmniej ma czyste sumienie i mogła spokojnie zasnąć.


****


Gdy przyszedł do pokoju świeciła się lampka nocna, a przy niej stała najmniej wyczekiwana osoba.
-Parkinson.. -  powiedział poirytowany.
Dziewczyna wzdrygnęła się lekko ale nie wyszła.
-Czego chcesz ? - zapytał ściągając marynarkę i podchodząc do barku.
-Chciałam porozmawiać.. - zaczęła nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy.
-O czym ? - zapytał zdumiony upijając łyk z kieliszka. - Myślę że nie mamy nic sobie do powiedzenia... - dodał.
-Ja chciałam cie przeprosić.. - zaczęła.
Chłopak zaśmiał się, przypominając sobie dzisiejsze przeprosiny. Dziewczyna nie przejęła się jednak i ciągła dalej.
-Gdy siedziałam na ławce sama podeszła do mnie ta szlama i pytała co się stało... Kazałam jej spadać ale ona wciąż wypytywała, byłam taka zmęczona płaczem że wyszeptałam tylko twoje imię, a ta idiotka pobiegła cie szukać. - skończyła i usiadła na fotelu bawiąc się kawałkiem sznurka z płaszcza.
Chłopak słuchał jej wypowiedzi i był coraz to bardziej zdziwiony.  W końcu usiadł na przeciwko dziewczyny i uśmiechnął się z wyższością.
-Ale ty jesteś głupia.. - nie mógł się powstrzymać.
-Ale Draco..
-Nie dość że Granger stanęła w twojej obronie , chodź i tak nie miała racji to ty masz jeszcze czelność przychodzić do mnie i obwiniać ją że ci pomogła? - zapytał już ze złością.
-To nie jej sprawa! - uniosła się.
-Tu muszę przyznać ci racje.. ale jeśli miałabyś odrobinę godności to nawet byś do mnie nie przyszła, myślałem że jaśniej wyrażać się nie da, ale ty jesteś najwidoczniej tępa! - wrzasnął podchodząc do drzwi.
Dziewczyna miała łzy w oczach.
-Draco przepraszam.. - jęknęła.
-Za co? - zapytał.
-Za wszystko..
Chłopak pokiwał głową i otworzył drzwi z pokoju.
-Wyjdź i nie przychodź do mnie do pokoju jak mnie nie ma.. - podkreślił.
Dziewczyna powoli wstała i zmierzyła go smutnym spojrzeniem.
-Komuś powinnaś podziękować a, nie mnie przepraszać.. - dodał gdy stała już przy drzwiach.
-Komu ? - zapytała zdziwiona.
Blondyn nie ukrywał poirytowania.
-Granger idiotko! - wrzasnął i trzasnął drzwiami.



****

Kochani ! Kolejny rozdział gotowy, powoli, powoli dramione kiełkuje :) Zapraszam ko komentowania i życzę miłej niedzieli :) Bibi

niedziela, 22 maja 2016

Rozdział II - Nienawiść

 Dwóch chłopaków stało na szkolnym korytarzu i zawzięcie dyskutowali o wydarzeniach z poprzedniej nocy, wydając przy tym dziwne dźwięki i wiwaty.
-Oj stary mówię ci że ta Ashly to całkiem ciekawa dziewczyna..  - zaśmiał się Zabini.
-Ciekawa ? - zdziwił się Draco. -A co miałeś czas rozmawiać ? - dodał.
-Mało rozmawialiśmy.. ciekawe rzeczy mi pokazywała i tyle.. - odpowiedział brunet.
Na te słowa oboje wybuchnęli śmiechem . Parę dziewczyn przyglądało się tej dwójce i wzdychało na ich widok. Nagle tą grupkę dziewczyn przepchnęła rozłoszczona szatynka, stając na przeciw chłopaka o imieniu Draco. Chłopak widząc co sie dzieje oparł si luzacko o ściane i czekał na przebieg zdarzeń.
-Ty gnojku ! - wykrzyknęła dziewczyna zaciskając dłonie w pięści.
Chłopak zaśmiał się widząc że ma też i widownie.
-Gnojku powiadasz? A kim ty jesteś by mnie tak nazywać ? - rozejrzał sie po kprytarzu oczekując wiwatów na jego cześć.
-Zamilcz! - krzyknęła.
Chłopak udawał przestraszonego.
-Do twojego obrażania mnie czy, innych tylko dlatego że urodził się w mugolskiej rodzinie już się przyzwyczaiłam, ale do tego by uderzyć dziewczynę nigdy nie przywyknę! Nie pozwolę na to tak fretkowatej wywłoce jaką jesteś Malfoy! - wrzasnęła tak że dwie dziewczyny podskoczyły z przerażenia.
Chłopak teraz nachylił się i z niedowierzaniem pokręcił głową,jak by go pomyliła z kimś innym.
-Źle się czujesz Granger czy coś brałaś? -zapytał robiąc poważną minę.
-Jesteś cynicznym, gburowatym, zakochanym w sobie damskim bokserem.. - wycedziła przez zęby po czym splunęła na niego.
Zrobiło się coraz większe zbiorowisko i na ten widok większość zabuczała, tylko dziewczyny zakochane w Draconie powstrzymały się od piśnięcia zatykając usta dłonią. Chłopak przetarł twarz dłonią i z wściekłością spojrzał na dziewczynę.
-To był błąd Granger - krzyknął.
-Bo co? - zapytała dumna z siebie dziewczyna - Mnie też uderzysz?
-Szkoda by mi było mojej ręki na tak brudną szlame! - wrzasnął.
-Co się tu dzieje? - usłyszeli głos profesor McGonagal która wyrosła pomiędzy nich jak z ziemi.
-Niech pani zapyta tego tchórza! - krzyknęła Hermiona wskazując na chłopka.
-Panno Granger bez krzyków proszę, panie Malfoy co się tu dzieje?
-Ta głupia Granger ma jakieś napady nie wiem, warto to zbadać może ma wściekliznę.. -próbował rozbawić towarzystwo.
-Dosyć ! - krzyknęła kobieta.
-Wy dwoje widzę was w moim gabinecie. Reszta proszę się rozejść, za chwile rozpoczynają się lekcje.
Wszyscy rozproszyli się po korytarzu i teraz została tylko Hermiona oraz Draco z Zabinim.
-Panie Zabini, panu również dziękujemy, a wy za mną .
- Widzimy sie później.. - szepnoł brunet na co Draco kiwnoł glową i ruszył za dyrektorką.

****

Gabinet dyrektora nie zmienił się od czasów Dumbeldora. Było natomiast więcej kwiatów, oraz czuć było damskie perfumy. Z nad biurka, w jednym z portretów byłych dyrektorów uśmiechał się profesor Dumbeldore , dodając tym kobiecie otuchy.
-Siadajcie. - poprosiła kobieta również zasiadając za biurkiem.
Oboje usiedli na przeciw nauczycielki, odsuwając się od siebie jak najdalej się tylko da.
-Myślałam że chociaż po wojnie wasze stosunki się uspokoją.. - zaczęła.
-Panno Granger proszę mi powiedzieć co się stało
Dziewczyna wyprostowała się i zaczęła opowiadać jak spotkała Pansy Parkinson rozpłakaną i uderzoną przez Dracona Malfoya, którego publicznie zwyzywała przed szkołą za to co zrobił.
Kobieta spojrzała na chłopaka który był bardzo zdziwiony tym co powiedziała jego przedmówczyni.
-Panie Malfoy czy to prawda ? zapytała.
-Oczywiście że nie! -oburzył się chłopak obarczając Hermione nienawistnym spojrzeniem.
-Pani profesor, jeśli mogę coś dodać.. - przerwała dziewczyna.
-Tak, proszę..
-Proszę spojrzeć na jego dłoń, jest spuchnięta, oraz lekko obdarta.
Chłopak również spojrzał teraz na swoją rękę która zaczynała faktycznie puchnąć, widocznie zbyt mocno uderzył w ścianę.
-Granger żartujesz sobie ? - zapytał poirytowany.
-A czy wyglądam jak bym żartowała?
-Dosyć! - przerwała im dyrektorka.
-Panie Malfoy jak pan wyjaśni opuchniętą dłoń?
Chłopak wstał zdenerwowany  całą tą sytuacją.
-Nie no to już się robi idiotyczne.. Faktycznie spotkałem Parkinson ale jej nie uderzyłem tylko, uderzyłem w ścianę.. - zaczął
-Kłamiesz - podsumowała dziewczyna patrząc na niego z pogardą.
-Kim ty jesteś Granger co ? Wtrącasz się w rzeczy przy których nawet cie nie było! - wrzasnął na nią siadając na krześle.
-Wystarczy mi że widziałam Pansy, zresztą sama mi powiedziała że to ty..
-Co takiego ? - nie wytrzymał i uderzył tą samą ręką w biurko i zasyczał z bólu.
-Panie Malfoy czy jest pan poważny? - zapytała już podenerwowana dyrektorka.
-Cały czas jestem poważny, z całym szacunkiem pani profesor ale te dwie wariatki chcą mnie wrobić w coś czego nie zrobiłem. - skrzywił się z bólu.
-Dobrze, porozmawiam z panią Parkinson i myślę że wyjaśnimy całe to zajście. Nie zmienia to jednak faktu że wy oboje macie szlaban oraz odejmuje waszym domom po 20 pkt.Dziś przyjdziecie do mojego gabinetu o 20:00.
-Pani profesor.. -jęknęła szatynka.
-Panno Granger, rozumiem że miała pani dobre intencje ale takie rzeczy załatwia się inaczej myślałam że pani nie muszę tego tłumaczyć.
-Rozumiem..- szepnęła dziewczyna.
-Myślę że możecie się rozejść do klas, a pan panie Malfoy najpierw niech pan pójdzie do skrzydła szpitalnego,ta ręka nie wygląda za ciekawie.
Oboje wyszli bez słowa. Gdy drzwi zamknęły się za nimi posłali sobie zabójcze spojrzenia.
-Zapłacisz mi za to Granger - syknął.
-Daruj sobie.. - odpowiedziała i poszła w drugim kierunku.

****

W czasie lanchu wszystkie domy komentowały dzisiejsze zdarzenie jakie miało miejsce na korytarzu. Głównym tematem był Draco i Hermiona, gdyby urządzić głosowanie to zebraliby po połowie głosów ponieważ strony były podzielone co do racji.
-Hermiona zjedz coś.. - szepnął jej nad uchem przyjaciel i podsuwając talerz z tostami i owocami.
-Dzięki Harry, ale jakoś nie jestem głodna.. - odpowiedziała próbując odsunąć talerzyk.
-Jedz - powiedział stanowczo Ron.
Dziewczyna nie miała wyjścia więc zjadła 2 tosty i parę malin.
-Lepiej? - zapytała patrząc na przyjaciół.
-Napij się jeszcze soku.. - zasugerowała Giny, którą rozbawiło nadopiekuńczość chłopaków.
Hermiona przewróciła oczami i sięgnęła po napój.
-A tak na poważnie, co ci strzeliło do głowy by się z nim kłócić ? - zapytał w końcu Harry a pozostała dwójka zwróciła się w jej kierunku.
-Nie wiem, to był impuls, gdy zobaczyłam rozpłakaną Pansy zrobiło mi się jej żal.. - zaczęła.
-No nie wierze zrobiło ci się żal ślizgonki.. - jęknął Ron.
-Ślizgon czy nie, kobiety się szanuje..
-Tu się z tobą zgodzę - przyznał Harry i przytulił dziewczynę ramieniem.
-Dzięki..
-Hermiona a możesz  mi obiecać że jak jeszcze raz będziesz chciała bronić jakiegokolwiek ślizgona, wpierw powiesz nam o tym? - zapytał opierając się o stół.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i przytuliła go najmocniej jak potrafiła.
-Spokojnie.. bo mnie udusisz.. - zaśmiał się chłopak uwalniając z uścisków przyjaciółki.
-Dobra kochani ja uciekam bo zaraz mam numerologie.. - oświadczyła po czym wstała i zmierzała do wyjścia, gdzieniegdzie słysząc szepty z jej imieniem, oraz Dracona.
"Dziwne że nikt nie wspomniał o Pansy. Głównie to ona najbardziej ucierpiała" - pomyślała wychodząc z wielkiej sali.

****

-Oj Malfoy ale masz dzisiaj dzień.. - zaśmiał się Blaise, klepiąc go po ramieniu.
-Nie chciałbym być teraz w twojej skórze.. - dodał dolewając sobie ognistej.
-Głupia Granger, wtyka nos w nie swoje sprawy.. - powiedział blondyn opierając głowę na rogu sofy.
-Druga sprawa, po co Pansy jej powiedziała że ją uderzyłeś? - zapytał brunet opierając się o stolik.
Draco spojrzał na niego znając już odpowiedz.
-Pewnie chciała mi dokopać, ale wzięła sobie nie odpowiednią broń jaką jest Granger..
-A właśnie i co powiedziała ci McGonagal ? - zapytał.
Chłopak spojrzał w sufit i podrzucił małą piłeczkę po czym ją złapał.
-Wyjaśniło się że Pansy skłamała, bo ta łamaga tak naprawdę potknęła się i wywróciła, stąd ta rozwalona warga.. no ale i tak mam przyjść o 20:00 do tej wiedźmy na odbycie kary..- powiedział po czym znów rzucił piłeczkę do góry.
-A co to za kara?- dopytywał przyjaciel.
Blondyn spojrzał na niego.
-Sam jestem ciekaw, najchętniej odwiedziłbym zakazany las porzucając tą szlame na pożarcie jakiejś dzikiej bestii.. -odpowiedział.
-Ty to masz pomysły..
-Całkiem niezłe - zaśmiał się siadając.
Przetarł twarz i spojrzał na zegarek. Dochodziła 20:00
-No to idę - jęknął niezadowolony.
-Tylko jej nie zabijaj.. dodał.
-Kuszące, kuszące.. zaśmiał się blondyn i wyszedł z pokoju.

***

Kobiety- nie można bez nich żyć ale z nimi żyć też się nie da, zawsze są przez nie problemy . Pomyślał chłopak zmierzający na spotkanie z profesor McGonagal. W duchu chciał aby ta kara była jak najlżejsza i by była z dala od Granger, z drugiej strony ta pewnie zrobi cała robotę za niego, bo przecież jest prymusem i nie chciałaby zawieść nauczycieli. Doszedł do drzwi i rozejrzał się wokoło ale nigdzie nie widział dziewczyny.
-Pięknie jak ja teraz mam wejść skoro nie znam hasła.. - przeklął się w duchu.
Nagle usłyszał czyjeś kroki i dostrzegł że z końca korytarza biegnie jakaś dziewczyna, domyślił się że to Granger.
-No, no Granger spóźniona? -zapytał.
Dziewczyna zmierzyła go spojrzeniem i próbowała wyrównać oddech. Chłopak dostrzegł również torbę pełną książek którą trzymała na ramieniu.
-Swoją drogą to już chyba po lekcjach dawno a ty z książkami ? - zapytał.
-Byłam w bibliotece, a ty czemu nie w środku? - zapytała.
Chłopak nie chciał się przyznać że nie pamięta hasła.
-Bo widzisz Granger w moich stronach dżentelmen czeka na kobietę nawet gdy się spóźnia..i nawet jeśli jesteś nią ty - zaczął patrząc na nią z pogardą.
Dziewczyna spojrzała na niego złowrogo.
-Mhm.. a ja myślę że po prostu nie pamiętasz hasła...cytrynowy sorbet - powiedziała a posąg z wielkim feniksem poruszył się ku górze, więc dziewczyna stanęła na pierwszy podest a Draco stanął tuż za nią.
Nie mogła powstrzymać się by nie spojrzeć na niego z wyższością, mimo iż w jego oczach zawsze będzie szlamą zawsze będzie starała się być od niego lepsza pod każdym  względem. Gdy byli już pod drzwiami dyrektora, chłopak zatrzymał dziewczynę i spojrzał jej prosto w oczy.
-Wierzysz że jej nie uderzyłem ? - zapytał bardziej z ciekawości.
Przez chwile spojrzała w jego niebieskie oczy.
-Tobie ? Nigdy!
Wyrwała się z uścisku. Nastała cisza.
-Ale McGonal mi powiedziała że jej nie uderzyłeś, nie zmienia to jednak faktu jak ją potraktowałeś.. - w końcu Hermiona ją przerwała.
Chłopak był poirytowany.
-Granger zajmij się swoimi książkami, dobrze ci radzę.. - syknął.
-Będę robić co uważam za słuszne Malfoy !
Drzwi do gabinetu otworzyły się.
-Umawiałam się z wami w gabinecie nie przed drzwiami.. - powiedziała McGonagal.
-Zapraszam do środka.. - dodała,wpuszczając dwójkę do środka.




****

No i jest kolejny rozdział mam nadzieje że będzie wam się podobał. Tak czy siak zapraszam do komentowania. Kolejny rozdział za tydzień :) Buziaki. Bibi




niedziela, 15 maja 2016

Rozdział I - Tylko czas

-Ron zwolnij z tym nakładaniem bo wyglądasz jak byś nigdy nie jadł.. - szepnęła rudowłosa dziewczyna.
Hermiona spojrzała na tą dwójkę i uśmiechnęła się do nich.
-Głodny jestem.. - jęknął i nakładał dalej.
Harry siedział przy Hermionie i obserwował grono nauczycielskie, które uległo większej zmianie, uniósł rękę w geście przywitania Hagrida. Dziewczyna również spojrzała w ich kierunku. Brakowało Severusa Snape oraz dawnego dyrektora którego wszyscy uwielbiali Dumbledora.
-Ciekawa jestem kim będzie nauczyciel obrony przed czarną magią.. - powiedziała dziewczyna.
-Nie wiem, zniosę wszystko byle nie Dolores Umbridge.. - szepnął wybraniec.
Hermiona na sam dźwięk tego imienia posztywniała i mimowolnie spojrzała znacząco na Harrego by tak nie żartował.
-Spokojnie. - uśmiechnął się okularnik i przytulił przyjaciółkę.
Nastała cisza w wielkiej sali i wszyscy spojrzeli teraz na grono pedagogiczne.
-Witam was serdecznie w starym oraz nowym Hogwarcie..- zaczęła znana wszystkim Minewra McGonagal.
-Po wydarzeniach jakie miały miejsce jeszcze nie tak dawno, po śmierci Voldemorta oraz zasługach szkoły i was tu zgromadzonych.. - przerwała, po czym spojrzała na stół Slytherinu. - no prawie wszystkich.. szkoła znów może być otwarta dla uczniów. Myślę że teraz będzie tylko lepiej. Chciałam również powiedzieć że po wcześniejszym obradą zostałam dyrektorem Hogwartu.
Nastały gromkie brawa i wiwaty, widać było wzruszenie kobiety, która dyskretnie otarła łzy.
-Dziękuje kochani, obiecuje wam że postaram się być równie dobrym dyrektorem jak wspaniały Dumbeldore.. no ale cóż nastały też zmiany i nowości w szkole, może jako pierwszą powiem że mamy nowego nauczyciela obrony przed czarną magią jest nim Aberforth Dumbledore.
Wszyscy byli zaskoczeni ale powitali nauczyciela gromkimi brawami.
-Ja nadal będę uczyć transmutacji, nie martwcie się. - uśmiechnęła się, gdzieniegdzie słysząc jęki. - Natomiast nowym opiekunem domu Slytherinu zostaje Horacy Slughorn.
Jak na Slytherin przystało większego entuzjazmu nie było ale profesor uśmiechnoł sie przyjaźnie.
-Przypominam również że wejście na trzecie piętro jest zakazane, na dziś już wszystko.. zostało mi tylko jedno Witajcie w Hogwarcie !

****

Dochodziła 23:00 chłopak o niebieskich oczach siedział wygodnie w fotelu trzymając w ręku szklankę z bursztynowym napojem, rozmyślając o wydarzeniach sprzed kilku dni .
Wiedział że cokolwiek by postanowił i tak by się nie udało. Teraz liczył się tylko czas którego niestety nie wszyscy mieli wystarczająco. Ojciec po wojnie z Voldemortem parę dni później sam się przyznał że był śmierciożercą co i tak większość już dawno się domyśliła i został skazany na 6 lat w Azkabanie. Matka Dracona popadała w depresję,  jej udało uniknąć się kary, jako że jest matką i ma obowiązek wobec syna, Lucjusz Malfoy zadbał o to by jego rodzina jak najmniej była we wszystko zamieszana i niczego im nie brakowało. Powierzył synowi wszystko co miał. Warunkiem było by Draco skończył szkołę oraz pomagał matce, teraz to on był głową rodziny. Po skończeniu szkoły miał odziedziczyć również rodzinny interes, jednak on nie do końca był na to gotowy. Do tej pory wiódł wygodne życie. Ze wszystkich jego problemów, zachcianek ratował go zawsze ojciec. Teraz miało się to wszystko zmienić. Ostatnie dni w domu były najgorsze, matka wstawała w nocy, siadała w salonie lub w ogrodzie i płakała. Nie potrafiła pogodzić się że jej mąż przebywa teraz w Azkabanie,mąż który zawsze przy niej był, nie ważne że nie był tym ideałem partnera na całe życie, też były gorsze dni, ale zawsze przy nich był. Wiedziała że cokolwiek by się nie stało zawsze zrobi wszystko by ją obronić, teraz tego poczucia bezpieczeństwa jej zabrakło. Wojna również zrobiła swoje, odbijając piętno na całej jej rodzinie. Wszyscy którzy byli po stronie Voldemorta nie specjalnie się tym szczycili. Również Draco Malfoy próbował schować to gdzieś głęboko w sobie i zapomnieć, próbować żyć i ratować to co zostało czyli rodzinę.
Dźwięk tłuczonego szkła przywrócił blondyna do pokoju wspólnego Slytherinu.
-Cholera Pansy.. - przeklnął wstając z fotela i podchodząc do dziewczyny, która leżała na ziemi.
-Draco..  - wymamrotała.
-Co się stało ? -zapytał jeden ze ślizgonów podchodząc natychmiast do dziewczyny.
-A co twoim zdaniem mogło się stać? Widzisz że za dużo wypiła ! - wrzasnął chłopak, próbując podnieść dziewczynę.
-Co tak stoisz posprzątaj to ! - dodał wskazując na rozlaną butelkę z alkoholem.
-Jasne.. - odparł.
Draco zaniósł dziewczynę do jej dormitorium i położył na łóżku. Rozejrzał się po pokoju, na drugim łóżku leżała jej współlokatorka  Dafne Greengrass., która również nie szczędziła alkoholu i dawno już spała. Przeczesał głowę dłonią i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Przy kominku czekał już na niego Zabini który najwidoczniej usłyszał co się stało. Draco podszedł do niego i szybkim gestem wyciągnął od niego szklankę z whisky i napił się łapczywie.
-Co za idiotka ! - wrzasnął, biorąc kolejny spory łyk.
-Słyszałem, jutro będą gadać że to z twojego powodu.. - podsumował Zabini.
Oboje usiedli na sofach .
-Tępa idiotka, zapłaci mi jeszcze za to.. myśli że takim zachowaniem zwróci na siebie uwagę, albo że weźmie mnie na litość.. - zaczął blondyn.
-Widzisz przyjacielu, to są uroki bycia popularnym.. - próbował rozluźnić atmosferę.
Chłopak uśmiechnął się do niego.
-Dziś słyszałem jak chwaliła się paru osobą że jesteście razem.. - widząc że blondyn wychodzi z siebie dodał -Trzeba będzię ją troszkę utęperować... - zasugerował, spoglądając przed siebie.
Blondyn również spojrzał w to miejsce i znacząco uśmiechnął się do bruneta.
-To co Ashly czy ta druga? - zapytał Draco spoglądając na dwie dziewczyny stojące przy dormitorium i uśmiechające się do nich.
-Zaklepuje Ashly.. - uśmiechnął się Zabini, po czym oboje zmierzali w ich kierunku.

****

Noc minęła dziewczynie spokojnie. Wstała wypoczęta i podekscytowana pierwszym dniem zajęć. Spojrzała na swoją rudowłosą współlokatorkę która jeszcze spała. Postanowiła przyszykować się do szkoły, złapała ręcznik i zniknęła w łazience. Po 30 minutach była już gotowa, włosy związała w niedbały kok i delikatnie się pomalowała. Dochodziła 7:00 więc postanowiła obudzić  przyjaciółkę by zdążyła się wyszykować na śniadanie.
-Jeszcze 5 minut.. -wymamrotała Giny.
-Jak chcesz ale Harry już czeka na ciebie..- użyła podstępu.
-Co? Gdzie?  - pytała natychmiast wstając z łóżka i rozglądając się po pokoju.
Gdy zorientowała się że to nie prawda uderzyła dziewczynę poduszką.
-Ach.. ty niedobra... - przeciągła.
Hermiona uśmiechnęła się do niej.
-Widzisz jak Harry na ciebie działa.. - zaczęła.
Giny przeciągła sie i pobiegła do łazienki,na odchodne otworzyła jeszcze na chwilkę drzwi i szepnęła
-Tak jak ty na mojego brata...
Gdy tylko drzwi od łazienki zamknęły się, Hermiona posmutniała. Wydarzenia w czasie poszukiwań horkruksów i całej wojny z Voldemortem zbliżyły ją i Rona do siebie. Pokochała go,za jego waleczność, opiekę a nawet niezgrabność. Teraz jednak gdy emocje opadły, wszystko zniknęło, między nimi nie ma już tego co było. Ron wciąż opowiadał znajomym jaki z niego bohater, sama nie potrafiła tego określić. Obiecała że go nie skreśli ale teraz najważniejsza jest dla niej nauka, a ich związek może poczekać, bo jeśli mają być razem to czas tego nie zmieni a tylko utwierdziłby ich w tym że mają być razem.
-Hej Miona - ruda wymachiwała nad twarzą przyjaciółki.
-Oj przepraszam zamyśliłam się.. - odpowiedziała dziewczyna poprawiając się i łapiąc za torbę z książkami.
-Niech zgadnę myślisz o zajęciach..
-Tak - skłamała.
Ruda przewróciła oczami.
-Hermi, mogę byś z tobą szczera? - zapytała.
-Oczywiście a jak by inaczej..
-Kochana szanuję cie i traktuję jak siostrę której nigdy nie miałam, szanuję również twoją naukę i nie będę tego podważać bo jesteś najzdolniejszą czarownicą jaką znam, ale proszę cie o jedno nie zmuszaj się do niczego..
-Ale ja wcale.. -zaczęła Hermiona.
-Wiem że ty i Ron zrobiliście sobie przerwę, ale jeśli w głębi serca czujesz że to jednak nie to nie rób niczego wbrew sobie a już broń Boże nie pakuj się w coś tylko dlatego by go nie ranić, bo to było by najgorsze jak i dla ciebie tak i dla niego.
Dziewczyna spojrzała na swoje buty i pierwszy raz nie wiedziała co powiedzieć. Pozbierała swoje myśli i spojrzała na rudą.
-Nie sądziłam że kiedykolwiek będziesz mnie wspierać w tej sprawie, chodź nic jeszcze nie postanowiłam, na pewno wezmę twoje słowa do serca. - szepnęła i uściskała przyjaciółkę.
-Dobrze, koniec tych pogaduszek, chodźmy na śniadanie bo mój brat wszystko nam zje.
Obie się zaśmiały.
-Masz racje chodźmy.. - powiedziała Hermiona i obie wyszły z pokoju.

****

Tupot obcasów odbijał się echem po korytarzu. Jeden był powolny następne już coraz szybsze aż w końcu nastała cisza.
-Pasnsy! - krzyknął blondyn podchodząc do dziewczyna, która natychmiast się zatrzymała.
Spojrzała na chłopaka niczym na wspaniały obraz który tak bardzo chciała mieć u siebie w pokoju.
-Tak Draco? - zapytała, starając się by jej głos był jak najbardziej uwodzicielski.
Chłopak oparł się o ścianę kręcąc głową.
-Co ty do cholery wyprawiasz? - syknął.
-Idę na śniadanie jak reszta, o czymś nie wiem? - zapytała znów uśmiechając sie do chłopaka.
Draco nie wierzył własnym uszom, schował dłonie do kieszeni by przypadkiem nie uderzyć dziewczyny z jej głupoty.
-O czymś nie wiem ? - powtórzył piskliwym głosem.
Dziewczyna posmutniała.
-Wczoraj ładne przedstawienie odwaliłaś.. -warknął.
-Ja ? - próbowała sobie przypomnieć.
-No tak nie pamiętasz bo wypiłaś tyle co 5 facetów z naszego domu wliczając w to wielkiego Goylye ! - krzyknął.
-To nie twoja sprawa ile wypiłam ! - odpysknęła.
-Słuchaj mnie Pansy ! - wrzasnął.
-Rób sobie co chcesz byle by mojego nazwiska nie było przy tym ,jak i dlaczego tak się zachowujesz! Myślisz że nie wiem co opowiadasz wszystkim?
-Ale ja... - zaczęła.
-Właśnie Pansy, JA! Nie ma nas i nigdy nie było i nie będzie! - wrzasnął, uderzając w ścianę ręką która wylądowała obok głowy dziewczyny.
-Draco przecież spałeś ze mną.. - próbowała się tłumaczyć.
Chłopak odwrócił się do niej plecami i przetarł twarz, po czym znów na nią spojrzał z pogardą.
-Potraktowałem cie jak pierwszą lepszą, nic więcej, nie oświadczałem cie się... - przy ostatnim uśmiechnął się, dumny z siebie widząc że dziewczyna ma łzy w oczach.
-Myślałam.. - spojrzała w dół.
-Oj Pansy myślenie nie jest twoją mocną stroną co? - zapytał rozbawiony jej widokiem.
Nachylił się do niej i szepnął do ucha.
-I wiesz co.. byłaś beznadziejna..
Zacisnął usta,po czym uśmiechnął się niczym młody bóg.
Dziewczyna nie wytrzymała tego poniżenia i uciekła zalana łzami, po drodze potknęła się i uderzyła twarzą o posadzkę tak że z wargi popłynęła krew. Pozbierała się i usiadła na ławce płacząc po cichu. Gdy usłyszała że ktoś idzie chciała się schować ale było już za późno. Zauważyła dwie roześmiane dziewczyny z Gryfindoru, których nienawidziła, ale mimo wszystko jedna z nich przy kucnęła przy niej pytając co się stało.
-Nic mi nie jest..- jęknęła .
Dziewczyna pochyliła się i zobaczyła żę brunetka ma rozcięto dolną wargę i cały siny policzek.
-Jak to nic? Przecież widzę.. - dopytywała gryfonka.
-Draco.. - szepnęła.
Dziewczyna wstała i poprosiła koleżankę by z nią została, a sama pobiegła w drugim kierunku.
-Hermiona co ty robisz! - krzyknęła za nią dziewczyna..





****

Pierwszy rozdział który napisałam w zasadzię wczoraj już za mną:)..no ale jeszcze musiałam go przeczytać parę razy by go dodać:) Myślę że kolejne rozdziały będę dodawać co tydzień, ale jeśli coś się zmieni będę informować na bieżąco :P Kochani proszę o wasze opinie sugestie a nawet krytykę. 
Przyznam się że kiedyś do opowiadań typu Dramione podchodziłam sceptycznie, z czasem gdy przeczytałam niektóre blogi które mnie urzekły swoją historią, postanowiłam że również spróbuję swoich sił :)
 pozdrawiam wszystkich fanów Dramione ! <3 
Bibi


czwartek, 12 maja 2016

Prolog

Witam was serdecznie kochani ! Postanowione zaczęłam pisać opowiadanie o tematyce dramione :) Jestem tak zwanym świerzakiem więc proszę o wyrozumiałość :) 
Zacznę od tego że wszystko dzieje się a właściwie rozpoczyna  po wojnie z Voldemortem.
Przyjaciele Ron Hermiona Harry i Ginevra wracają na ostatni rok do szkoły, lecz także Draco i jego banda a to nie wróży nic dobrego.
Bez dalszego ględzenia zapraszam do czytania. Jeśli ktoś ma namiary na osobe do wykonania szablonu proszę o kontakt będę wdzięczna ! :)


****

Długie loki opadły jej na książę , niezgrabnie je odrzuciła do tyłu by znów pogrążyć się w lekturze. W środku wagonu panował chaos, każdy z kimś rozmawiał lub czegoś, czy kogoś szukał. Dziewczynie siedzącej przy oknie nawet to nie przeszkodziło by ją odciągnąć od książki. 
-Miona ! -krzyknął rudy chłopak.
- Tak ? - zapytała spoglądając na chłopaka.
-Piąty raz do Ciebie mówię a ty nic tylko czytasz.. - pokręcił poirytowany siadając obok i również spoglądając na książkę.
-357 strona z eliksirów ? -zapytał nie dowierzając.
-Daj spokój Ron, przez te 7 lat nie przyzwyczaiłeś się do tego ? - próbował bronić jej chłopak w okularach.
Dziewczyna spojrzała to na jednego to na drugiego i zamknęła książkę.
-Nie wiem czy wiecie ale nie było nas rok w tej szkole, mamy wiele zaległości, przed nami najważniejsze Oweutemy które będą decydować o tym gdzie wylądujemy potem.
-Hermiona mamy cały rok, po za tym jesteśmy bohaterami .. - tu rudzielec wstał i teatralnie przetarł kurz z barku.
Wszyscy mimo woli się zaśmiali, nawet Hermiona.
-Dobra i tak zaraz wysiadamy.. - poddała się dziewczyna i schowała książkę do kufra.
Nagle wpadł do ich przedziału bardzo młody chłopak, cały zdyszany, w końcu przemówił:
-Hej ! Widzieliście może moją ropuchę? 
Wszyscy uśmiechnęli się po sobie i spojrzeli na wysokiego chłopaka o imieniu Nevil, który po chwili wstał i zasugerował że pomoże przy poszukiwaniach. 
-Postarzeliśmy się .. -stwierdził chłopak w okularach.
-Wiesz Harry że zauważyłam ostatnio że jednak trochę posiwiałeś.. - powiedziała z poważnym tonem rudowłosa dziewczyna.
-Żartujesz sobie ? - zapytał spoglądając na nią srogo.
-Nie.. - po czym wybuchnęła śmiechem i przytuliła chłopaka.
-Ron, na miłość boską jesz jak świnia .. - jęknęła Hermiona i wskazała na umazaną twarz chłopaka.
-No co? Głodny jestem.. - powiedział otrzepując się z okruszków.
-Żadna mi nowość.. - uśmiechnęli się wszyscy.
Dziewczyna spojrzała przez okno z przedziału. Gdy z oddali ujrzała zbliżający się zamek Hogwartu poczuła ten sam dreszczyk emocji jak w tedy gdy po raz pierwszy go zobaczyła. Chodź wiedziała że ten rok jest ich ostatnim rokiem w tej szkole cieszyła się że pozwolono im wrócić, po wydarzeniach z Voldemortem wszystko nabierało nowego znaczenia. Spojrzała na trójkę przyjaciół. Tyle się zmieniło, a ich przyjaźń wciąż trwa.

****

Poświata księżyca oświecała grupkę młodzieży wysiadającej z pociągu, między nich prześlizgnął się wysoki chłopak. Gdy był po za tłumem poprawił swoją marynarkę w stylu bogatego arystokraty. Spojrzał na pozostałych z oddali wyszukując przyjaciela.
-Hej kogo tak wypatrujesz? - zapytał dobrze zbudowany brunet stojąc tuż za nim. 
Chłopak nawet się nie odwrócił tylko na znajomy mu głos odpowiedział.
-Ciebie idioto.. 
Brunet uśmiechnął się mimo wszystko i podszedł, tak że teraz stali na równi obserwując resztę osób wysiadających z pociągu.
-Głupcy cieszący się na powrót do ich domów. - powiedział blondyn.
Gdy spostrzegł znajomą trójce skrzywił się jak na widok wstrętnego robala.
-Patrz kto idzie.. - uprzedził go Zabini i również skrzywił się na ich widok.
-Zbawiciel, Wieprz i Szlama na czele.. - powiedział blondyn.
Lecz musiał w duchu przyznać że gdyby nie obstawa dwóch chłopaków ciężko było by mu ją poznać, ponieważ włosy jej pociemniały i nabrała kobiecych kształtów. Nie wyglądała już jak ta Granger za książki z burzom loków, a raczej na młodą kobietę.
-Hej Draco co tak się zamyśliłeś? - wyrwał go z myśli głos Zabiniego.
-A coś ty taki dociekliwy? - syknął wkładając ręce do kieszeni.
-O nie.. -jęknął przyjaciel.
Za nim blondyn zdążył zapytać, zobaczył przed sobą czarne buty na obcasie, krótką spódniczkę, a później wymalowaną jak na pokaz nietoperzy twarz Pansy Parkinson.
-Cześć chłopaki - pisnęła.
Oboje spojrzeli po sobie znacząco.
-Cześć - odpowiedzieli jednocześnie.
-Strasznie się cieszę że was widzę.. - zaczęła.
-Ta.. - jęknął Zabini.
-Dobra, zmiataj do swoich koleżanek czy czego tam potrzebujesz. - powiedział bez ogródek blondyn.
-Draco... - szepnęła.
Chłopak spojrzał na nią z poirytowaniem.
-Jak będę Cie potrzebować to wiem gdzie mam przyjść .. - zaśmiał się. 
Dziewczynie zrobiło się chyba głupio i zniknęła w tłumie uczniów zmierzających do zamku.
-My też chodźmy - zaproponował przyjaciel.
Draco spojrzał na część zamku wystającą spoza lasu i pokręcił głową.
-Niech ten rok szybko się skończy.. - powiedział bardziej do siebie niż do kogoś.
-Za nim się obejrzysz a będziesz w domu.. - powiedział Blaise.