czwartek, 12 maja 2016

Prolog

Witam was serdecznie kochani ! Postanowione zaczęłam pisać opowiadanie o tematyce dramione :) Jestem tak zwanym świerzakiem więc proszę o wyrozumiałość :) 
Zacznę od tego że wszystko dzieje się a właściwie rozpoczyna  po wojnie z Voldemortem.
Przyjaciele Ron Hermiona Harry i Ginevra wracają na ostatni rok do szkoły, lecz także Draco i jego banda a to nie wróży nic dobrego.
Bez dalszego ględzenia zapraszam do czytania. Jeśli ktoś ma namiary na osobe do wykonania szablonu proszę o kontakt będę wdzięczna ! :)


****

Długie loki opadły jej na książę , niezgrabnie je odrzuciła do tyłu by znów pogrążyć się w lekturze. W środku wagonu panował chaos, każdy z kimś rozmawiał lub czegoś, czy kogoś szukał. Dziewczynie siedzącej przy oknie nawet to nie przeszkodziło by ją odciągnąć od książki. 
-Miona ! -krzyknął rudy chłopak.
- Tak ? - zapytała spoglądając na chłopaka.
-Piąty raz do Ciebie mówię a ty nic tylko czytasz.. - pokręcił poirytowany siadając obok i również spoglądając na książkę.
-357 strona z eliksirów ? -zapytał nie dowierzając.
-Daj spokój Ron, przez te 7 lat nie przyzwyczaiłeś się do tego ? - próbował bronić jej chłopak w okularach.
Dziewczyna spojrzała to na jednego to na drugiego i zamknęła książkę.
-Nie wiem czy wiecie ale nie było nas rok w tej szkole, mamy wiele zaległości, przed nami najważniejsze Oweutemy które będą decydować o tym gdzie wylądujemy potem.
-Hermiona mamy cały rok, po za tym jesteśmy bohaterami .. - tu rudzielec wstał i teatralnie przetarł kurz z barku.
Wszyscy mimo woli się zaśmiali, nawet Hermiona.
-Dobra i tak zaraz wysiadamy.. - poddała się dziewczyna i schowała książkę do kufra.
Nagle wpadł do ich przedziału bardzo młody chłopak, cały zdyszany, w końcu przemówił:
-Hej ! Widzieliście może moją ropuchę? 
Wszyscy uśmiechnęli się po sobie i spojrzeli na wysokiego chłopaka o imieniu Nevil, który po chwili wstał i zasugerował że pomoże przy poszukiwaniach. 
-Postarzeliśmy się .. -stwierdził chłopak w okularach.
-Wiesz Harry że zauważyłam ostatnio że jednak trochę posiwiałeś.. - powiedziała z poważnym tonem rudowłosa dziewczyna.
-Żartujesz sobie ? - zapytał spoglądając na nią srogo.
-Nie.. - po czym wybuchnęła śmiechem i przytuliła chłopaka.
-Ron, na miłość boską jesz jak świnia .. - jęknęła Hermiona i wskazała na umazaną twarz chłopaka.
-No co? Głodny jestem.. - powiedział otrzepując się z okruszków.
-Żadna mi nowość.. - uśmiechnęli się wszyscy.
Dziewczyna spojrzała przez okno z przedziału. Gdy z oddali ujrzała zbliżający się zamek Hogwartu poczuła ten sam dreszczyk emocji jak w tedy gdy po raz pierwszy go zobaczyła. Chodź wiedziała że ten rok jest ich ostatnim rokiem w tej szkole cieszyła się że pozwolono im wrócić, po wydarzeniach z Voldemortem wszystko nabierało nowego znaczenia. Spojrzała na trójkę przyjaciół. Tyle się zmieniło, a ich przyjaźń wciąż trwa.

****

Poświata księżyca oświecała grupkę młodzieży wysiadającej z pociągu, między nich prześlizgnął się wysoki chłopak. Gdy był po za tłumem poprawił swoją marynarkę w stylu bogatego arystokraty. Spojrzał na pozostałych z oddali wyszukując przyjaciela.
-Hej kogo tak wypatrujesz? - zapytał dobrze zbudowany brunet stojąc tuż za nim. 
Chłopak nawet się nie odwrócił tylko na znajomy mu głos odpowiedział.
-Ciebie idioto.. 
Brunet uśmiechnął się mimo wszystko i podszedł, tak że teraz stali na równi obserwując resztę osób wysiadających z pociągu.
-Głupcy cieszący się na powrót do ich domów. - powiedział blondyn.
Gdy spostrzegł znajomą trójce skrzywił się jak na widok wstrętnego robala.
-Patrz kto idzie.. - uprzedził go Zabini i również skrzywił się na ich widok.
-Zbawiciel, Wieprz i Szlama na czele.. - powiedział blondyn.
Lecz musiał w duchu przyznać że gdyby nie obstawa dwóch chłopaków ciężko było by mu ją poznać, ponieważ włosy jej pociemniały i nabrała kobiecych kształtów. Nie wyglądała już jak ta Granger za książki z burzom loków, a raczej na młodą kobietę.
-Hej Draco co tak się zamyśliłeś? - wyrwał go z myśli głos Zabiniego.
-A coś ty taki dociekliwy? - syknął wkładając ręce do kieszeni.
-O nie.. -jęknął przyjaciel.
Za nim blondyn zdążył zapytać, zobaczył przed sobą czarne buty na obcasie, krótką spódniczkę, a później wymalowaną jak na pokaz nietoperzy twarz Pansy Parkinson.
-Cześć chłopaki - pisnęła.
Oboje spojrzeli po sobie znacząco.
-Cześć - odpowiedzieli jednocześnie.
-Strasznie się cieszę że was widzę.. - zaczęła.
-Ta.. - jęknął Zabini.
-Dobra, zmiataj do swoich koleżanek czy czego tam potrzebujesz. - powiedział bez ogródek blondyn.
-Draco... - szepnęła.
Chłopak spojrzał na nią z poirytowaniem.
-Jak będę Cie potrzebować to wiem gdzie mam przyjść .. - zaśmiał się. 
Dziewczynie zrobiło się chyba głupio i zniknęła w tłumie uczniów zmierzających do zamku.
-My też chodźmy - zaproponował przyjaciel.
Draco spojrzał na część zamku wystającą spoza lasu i pokręcił głową.
-Niech ten rok szybko się skończy.. - powiedział bardziej do siebie niż do kogoś.
-Za nim się obejrzysz a będziesz w domu.. - powiedział Blaise.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz