niedziela, 26 czerwca 2016

Rozdział IV - Ciekawość

Pierwszy tydzień w Hogwarcie przebiegł dość szybko, choć to dopiero początek nauczyciele nie szczędzili uczniów i wiele im zadali, twierdząc że to nie są przelewki. Hermiona jako jedyna nie była zdziwiona i przesiadywała w bibliotece dłużej niż dotychczas. 
-Hej.. - szepnął rudy chłopak siadając obok sterty ksiąg.
-Hej - odpowiedziała dziewczyna w ogóle na niego nie patrząc.
-Uwielbiam patrzeć jak jesteś tak pochłonięta nauką - szepnął krzyżując dłonie na stole i opierając na nich głowę.
Dopiero po tych słowach dziewczyna spojrzała na niego i lekko się zarumieniła.
-Ty też powinieneś się uczyć.. - stwierdziła w końcu szukając książki na zadanie z zielarstwa.
Chłopak uśmiechnął się do niej.
-Jeśli będę miał problemy z nauką przynajmniej będę miał pretekst byś mi pomogła to nadgonić.. - szepnął.
Hermiona poczuła że coraz bardziej się rumieni.
-Ronaldzie Weasly nie przeginaj struny.. - powiedziała dość stanowczo, po czym wstała i podeszła do jednej z półek w bibliotece.
Chłopak automatycznie ruszył za nią.
-Mam - powiedziała i wyciągnęła poszukiwaną książkę.
-Ja też.. - powiedział rudzielec i przytulił dziewczynę od tyłu.
-Ron co ty robisz? - zapytała odwracając się do niego przodem, tak że ich nosy prawie się ze sobą spotkały.
-Tęsknie za tobą.. -szepnął chcąc ją pocałować.
-No,no Granger nie wiedziałem że do tego służy biblioteka.. - usłyszeli dobrze im znany głos Zabiniego.
Ron zacisnął dłoń ze złości.
-Ron.. - szepnęła dziewczyna i złapała go za rękę.
-Nie twoja sprawa ,Zabini.. - odparł rudzielec wyrywając się Hermionie.
Brunet roześmiał się.
-Wydaje mi się że biblioteka jest miejscem publicznym i dostępnym dla wszystkich - zasugerował .
-Jak ci zaraz przywalę to wylądujesz w publicznym skrzydle szpitalnym.. - odparł Ron zaciskając dłonie jeszcze bardziej i podchodząc w jego kierunku.
-Ooo jaki groźny.. - zaśmiał się ślizgon.
-Oboje przestańcie ! - krzyknęła stając między nimi.
-Hermiono, proszę cie odsuń się.. - szepnął Ron.
-Nie mam zamiaru.. a ty Zabini zajmij się swoimi sprawami.. - wysyczała dziewczyna.
-Właśnie to robię, chciałem wziąć książkę do zielarstwa.. - odparł chowając ręce do kieszeni.
-Zabini czy to takie trudne znaleźć książkę ? - nagle krzyknął blondyn, podchodząc do reszty.
Spojrzał na gryfonkę, potem na Rona a na koniec pytająco na swojego przyjaciela.
-Przyłapałem ich na obściskiwaniu się między regałami.. - powiedział dumny z siebie Blaise.
Draco znów spojrzał na dziewczynę, która również na niego patrzyła, po czym wrócił spojrzeniem na przyjaciela.
-I co mam ci wręczyć za to medal ? - zapytał.
Brunet trochę się speszył na tą uwagę i spuścił głowę. Draco dostrzegł książkę którą trzymała Hermiona.
-Czy jak skończysz z niej korzystać - wskazał na książkę - podrzucisz mi do stolika ? - zapytał.
-W porządku - odpowiedziała dziewczyna i pociągnęła Rona do stolika ze swoim stosem książek, za nim atmosfera znowu by nabrała temperatury wrzenia.
Gdy już siedzieli Ron wciąż miał otwartą buzie.
-Skończysz już? - zapytała w końcu.
-Czy on właśnie poprosił cie o książkę ? - zapytał.
-No tak.. co w tym dziwnego ? 
-Co w tym dziwnego?! - powtórzył jej słowa. - Hermiona, Malfoy cie o coś poprosił, nie uważasz że to jest dziwne? 
Dziewczyna przeanalizowała jego słowa i przypomniawszy sobie wcześniejszego Malfoya musiała przyznać że Ron miał trochę racji.
-Może trochę, ale słuchaj może, sumienie go dręczy.. -zaczęła.
-On i sumienie?! - zakpił chłopak.
-A może po tym całym szlabanie coś się miedzy wami wydarzyło? - zasugerował.
Na czole Hermiony pojawiły się dwie kreski. Spiorunowała go wzrokiem powstrzymując się od uderzenia go którąś z ksiąg.
-Co to miało być? - zapytała nie ukrywając zdenerwowania.
-Sam też chciałbym wiedzieć co.. - burknął.
Gryfonka zamknęła książkę, próbując się uspokoić i nie krzyczeć na przyjaciela.
-Dobrze daj już spokój, to jego sprawa i jeśli naprawdę nie masz nic innego do roboty tylko mnie zagadywać to idź i męcz kogoś innego.  Mam jeszcze wiele do zrobienia. - zdenerwowała się dziewczyna i wskazała na drzwi.
Chłopak pokiwał tylko głową i wyszedł trzaskając drzwiami.


**** 

-Proszę.. - szepnęła dziewczyna kładąc książkę na stoliku.
Chłopak spojrzał na nią i uśmiechnął się.
-Dzięki.. - odparł sięgając po książkę.
Hermiona mimowolnie zerknęła na jego pergamin i niestety musiała się odezwać.
-Tu jest błąd -wskazała palcem na jego pracę - To był rok 1478 - udzieliła poprawnej odpowiedzi.
Draco spojrzał w sugerowany błąd.
-Ale w tej książce piszą że 1487 - odparł zdziwiony.
Hermiona spojrzała na książkę i uśmiechnęła się
-No tak, to jest ta książka którą, pewien uczeń poprzemieniał tak, by zrobić psikusa wszystkim prymusą, dlatego ja zawsze sprawdzam jeszcze inne źródła dla pewności. - odparła i odłożyła książkę.
-Głupi dowcip - przyznał.- Ale dzięki za informacje.. - powiedział patrząc na nią.
- A ty już skończyłaś? - zapytał po chwili.
-Tak na dziś mi wystarczy, mózg musi trochę odpocząć.. - uśmiechnęła się.
-Siedzisz tu cały dzień, powinnaś sie przewietrzyć bo dostaniesz księgoginy.. - stwierdził mówiąc bardzo poważnie.
Dziewczyna spojrzała na niego jak na idiotę.
-Nie ma czegoś takiego - odparła.
-Jeśli będziesz siedziała tylko w bibliotece to możliwe że to w końcu nastąpi.. - zaśmiał się.
-Spadaj - szepnęła i zmierzyła w kierunku drzwi.

*****

Pogoda dopisywała, chodź liście w większości już opadły było jeszcze dość przyjemnie. Pewna postać wędrowała właśnie po błoniach Hogwartu oddychając świeżym powietrzem. Musiała przyznać że blondyn miał jednak racje, sterta kurzu z książek powoli już jej doskwierała. Z oddali rozpoznała dwie osoby, gdy ją dostrzegli pomachali jej na przywitanie. Oboje wyglądali na szczęśliwych, mimo ciągłych potyczek, narażenia własnego życia dla dobra sprawy, ta dwójka była najlepszym przykładem prawdziwej miłości. Chodź oboje twierdzili że mieli po prostu wiele szczęścia, że są teraz razem to jednak dziewczyna wierzyła, że jakaś potężna moc czuwała nad nimi. Sama tak naprawdę nie wiedziała jak wygląda miłość. Ron był dla niej ważny ale on sam zmienił się od tamtych wydarzeń. Był teraz bardziej pewny siebie, bardziej zwracał uwagę na to by ludzie go dostrzegali, przecież to on pomógł ratować Hogwart, był bohaterem. Zaczął zwracać nawet uwagę co na siebie ubrać, co było dość dziwne. Damska część szkoły również wzdychała do niego z czego był bardzo zadowolony i nie ukrywał skromności. Brakowało jej tego niepewnego i zagubionego Rona, który w razie jakiejkolwiek krzywdy stanie w jej obronie.
Doszła gdzieś w głąb Hogwartu porośniętego krzewami. Przedarła się przez nie i dostrzegła starą fontannę również porośniętą roślinami. Za pomocą prostego zaklęcia doprowadziła to miejsce do ładu i oparła się o skrawek fontanny oglądając jej urzeźbienie. Była stara ale wyryte obrazy na niej były po prostu piękne i starodawne . Z prawej strony dostrzegła białe róże, co było dziwne o tej porze roku. Pomyślała że Hogwart nigdy nie przestanie jej zadziwiać swoim pięknem. Było to przecież magiczne miejsce. Siedziała tak jeszcze z 20 minut i żałowała że nie wzięła ze sobą jakiejś lektury. Mimo wszystko uznała że będzie tu przychodzić. 
Gdy wracała było już dość ciemno wszyscy powoli wracali do zamku. Stojąc na schodach dostrzegła blond włosy które zmierzały do zakazanego lasu. Nie potrafiła się oprzeć by za nim nie pobiec, sama sie sobie dziwiąc.W drodze przeklinała się w duchu za swoją ciekawość i modliła by chłopak jej nie dostrzegł. W końcu stanął na środku czekając na kogoś. Dziewczyna schowała się za drzewem i obserwowała całą sytuacje z ukrycia.
-Panie mój.. - usłyszała męski głos.
Wychyliła się jeszcze bardziej próbując dostrzec tą osobę, niestety nie rozpoznała mężczyzny, który był niższy od Draco oraz dużo starszy.
-Masz, wiesz co z tym zrobić. - powiedział chłopak wręczając mężczyźnie coś w rodzaju koperty.
-Tak panie.. - odpowiedział.
Gdy już miał odchodzić, blondyn go zatrzymał.
-A jak ona się czuje ? - zapytał.
-Bez zmian, panie.. czy coś jeszcze? 
-Nie to wszystko.. opiekuj się nią i w razie czego mnie informuj.. - odpowiedział.
W głowie Hermiony Granger pojawiło się tyle pytań na które chciała znać odpowiedź, niestety nie mogła tak po prostu podejść i zapytać się o co chodzi. Widząc że chłopak przeciera twarz ze zmęczenia, wiedziała że to na pewno nie jest nic przyjemnego i że ten chłopak ma poważny problem. Gdy odwrócił się w stronę Hogwartu, szybko się schowała. Na szczęście jej nie dostrzegł i ruszył przed siebie. Postanowiła że wyjdzie mu na przeciw, gdy tylko zniknął z jej oczu pobiegła inną drogą tak by być przed nim przy chatce Hagrida. 

****

Spojrzał na Hogwart którego tak nienawidził, przypominał mu tylko te najgorsze chwile jak ta gdy stał na wierzy astronomicznej i chciał zabić profesora Dumbeldora. Mimo wszystko nie potrafił tego zrobić, ale strach przed utratą najbliższych i tak zmusił go do próby tego uczynku.To on wpuścił śmierciożerców do zamku, to on widział jak dyrektor Hogwartu spada z wierzy astronomicznej, to on gościł w swoim domu Voldemorta, to on musiał udawać przed wszystkimi że wszystko jest w porządku. Jego sumienie również odezwało się gdy zobaczył Granger kiedy to jego szalona ciotka Belatrix torturowała ją w salonie, a on nie mógł nic zrobić. Do tej pory w snach widzi jak na niego patrzy a, ciało ugina się w wielkim cierpieniu. Za wszystkie te czyny czuł się winny, chodź na co dzień zakładał maskę by nikt nie mógł dostrzec tego bólu który nosi w sercu.
Wynurzył się z cienia lasu i dostrzegł ją przy chatce Hagrida. Uśmiechnął się do niej. Zastanawiając się dlaczego to zrobił.
-Czyli jednak nie chcesz być chora Granger? - zapytał podchodząc do niej.
Dziewczyna próbowała wyrównać oddech, ponieważ dopiero co przybiegła .
-mhm.. - jęknęła.
Chłopak podszedł bliżej.
-A co ty taka zdyszana? Biegałaś? - zapytał zdziwiony.
-Tak.. bo ja sobie... lubię... czasami... pobiegać.. - odparła.
-Wiesz nie jestem specjalistą ale, w tym stroju to chyba trochę trudniej.. - przyjrzał jej się jeszcze raz, gdyż miała na sobie obcisłe rurki,buty na koturnie i czarny płaszcz.
-Bo widzisz, nagle mnie tak naszło by pobiegać, a nie chciałam już wracać do zamku się przebierać.. -zaczęła wymyślać na poczekaniu kłamstwo.
-Acha.. - szepnął.
-To co wracamy? - zaproponowała dziewczyna.
-Granger a co ty taka chętna by mi towarzyszyć ? - zdziwił się chłopak.
-Chyba nie mam wyjścia, jest już ciemno i samej.. - zaczęła znów kłamać.
-Czekaj boisz się ? - zapytał
-Od razu boje.. może lepiej brzmi nie lubię -podkreśliła ostatnie słowo -sama chodzić po zmroku..- klasnęła w dłonie czując że uda jej się go przekonać.
-No nie wiem Granger, ludzie zaczną gadać.. - podrapał się po brodzie.
-Obiecuje że gdy będę już przy zamku, dam ci spokój..- zaproponowała.
-Dobra chodź.. - przeciągnął i schował ręce do kieszeni.
W końcu oboje ruszyli przed siebie. Dziewczyna chciała wykorzystać to że idą sami.
-Malfoy a co ty robiłeś o tej porze? - zapytała Hermiona przypatrując się mu z uwagą.
-A co to jakieś przesłuchanie? -zdenerwował się.
-Nie skąd, tak tylko pytam.. - szepnęła.
Chłopak spojrzał na nią i zrobiło się mu jej szkoda. 
-Dobra byłem się przejść bo nie chciałem zachorować na księgagine ok.. - powiedział ze spokojem.
-Zauważyłam że ostatnio dużo czasu przesiadujesz w bibliotece, trochę mnie zaskoczyłeś.. - przyznała.
-A co? że niby Malfoy to już nie może siedzieć w bibliotece ?  - zakpił.
-Nie o to chodzi, przez te 6 lat jak cię długiej pamiętam raczej omijałeś to miejsce..
-Tak, masz racje. Wiesz szkoła się kończy i chciałbym zaliczyć te egzaminy w miarę dobrze, chciałbym by rodzice byli ze mnie dumni.. - przyznał spoglądając gdzieś w dal.
Hermiona była bardzo zaskoczona tym wyznaniem. 
-Na pewno tak będzie.. - szepnęła do niego by go pocieszyć bo chyba sam w to do końca nie wierzył.
Resztę drogi przemierzyli w ciszy i gdy dotarli do zamku, Hermiona jak obiecała zniknęła by nikt ich nie dostrzegł, chodź oboje nie do końca chcieli odchodzić.





*****

Witam! Po długiej  nieobecności jestem :) Miałam straszny kocioł i brakowało mi czasu na kolejny rozdział. Z tego rozdziału jestem średnio zadowolona. po 2-u krotnym przeczytaniu słowo "książka" pojawiło się wielokrotnie XD Za co przepraszam :) Chciałam również podziękować Blair Avan która nie zraziła mnie oceną a tylko zmotywowała do działania :) Dziękuje :) Zapraszam do komentowania oraz życzę przyjemnej niedzieli ! 
Bibi








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz