niedziela, 29 maja 2016

Rozdział III - Nagroda

Oboje zmierzali w ciszy w wyznaczone im miejsce. Czasami tylko zerkali na siebie czekając na zaczepkę z drugiej strony. Przeszli przez bramę Hogwartu, zrobiło się już chłodno więc dziewczyna za pomocą zaklęcia przywołała płaszcz którym natychmiast się okryła. Spojrzała na blondyna który poza marynarką i koszuli nie miał nic więcej na sobie. Nie chciała się jednak narzucać i nie odezwała się słowem. Wieczorową porą Hogwart wyglądał naprawdę cudownie na widok oświetlonego zamku, dziewczyna uśmiechnęła się, widok koił jej serce.  Chłopak dostrzegł jej zachwyt, lecz on sam skrzywił się tylko. Z jednej strony wolałby być teraz w domu przy mamie z drugiej zaś, wracać do pustego i dręczonego przeszłością domu też nie było interesującą opcją. Gdy dochodzili już do Hogsmeade, dziewczyna przypomniała sobie ostatni raz kiedy tu byli wraz Harrym i Ronem i niepostrzeżenie próbowali dostać się do zamku. Teraz to miejsce znów było takie jak dawniej. Stanęli przed znajomymi drzwiami Hermionie i weszli do środka.
W środku panowała zabawa, widocznie mieszkańcy zebrali się na jakieś zgromadzenie. Było wiele czarownic i czarodziei których Hermiona rozpoznawała. Wszyscy dobrze się bawili nawet brat Albusa Dumbledora. Gdy ich dostrzegł szybko do nich podszedł.
-A więc wy przyszliście na szlaban - domyślił się przekrzykując hałas.
-Tak to my ..- dziewczyna próbowała się uśmiechnąć, ale było jej wstyd że człowiek który im wcześniej pomógł ratować Hogwart teraz widzi ją na szlabanie.
Nauczyciel spojrzał na Dracona.
-Ty młody człowieku idziesz do łazienki sprzątać.
Blondyn zmierzył go wzrokiem typu "że co mam zrobić"
-Radziłbym ci się przebrać bo w tym to bardzo szybko się pobrudzisz.. - nie mógł powstrzymać się od uśmiechu.
-Podejdź do Dorothy, da ci coś na przebranie - dodał wskazując na wesołą kobietę stojącą za barem.
Chłopak już chciał zaprzeczyć ale nauczyciel go zignorował i teraz pociągnął za ramię Hermione, po czym usiedli przy stoliku i zaczęli rozmowę.
-Panno Granger, myślałem że jest pani za mądra na kary, nawet byłbym skłonny uwierzyć, gdyby ktoś powiedział mi że to pomyłka.
Dziewczyna posmutniała.
-Niestety to nie jest pomyłka..
Mężczyzna uśmiechnął się.
-Skoro to nie jest pomyłka to jestem pewien że zrobiła pani coś w słusznej sprawie tylko regulamin Hogwartu twierdzi inaczej.. - mimo wszystko próbował jej bronić.
Hermiona uśmiechnęła się czując że nikt nie będzie się nad nią pastwił. Wyjaśniła więc mężczyźnie całe zajście z poranka a potem rozmowę u pani McGonagal, gdy doszła do kwestii że Draco uderzył dziewczynę musiała szybko uspokajać nauczyciela że doszło do nie porozumienia i nic takiego nie miało miejsca, bo ten zamierzał porozmawiać na osobności z młodzieńcem.
-Cieszę się że miałem racje.-oznajmił - Wobec tego zasłużyła pani na toast a nie na karę, tu obowiązuje inny regulamin.. - uśmiechnął się po czym wstał i poprosił o ciszę.
Draco który akurat ubierał na siebie fartuch, również spojrzał w tamto miejsce.
-Dorothy poproszę 6 głębszych. A wy moi kochani posłuchajcie. Ta młoda kobieta- tu wskazał na Hermione która zrobiła się czerwona jak burak - była dzisiaj bardzo szlachetna wobec swojej koleżanki którą mężczyzna uderzył, broniła ją niczym lwica, należy jej się za to toast! -krzyknął. Oczywiście pominął kwestię że doszło do nieporozumienia, więc Draco strasznie się poirytował.
Wszyscy krzyknęli hura oraz podnieśli kieliszki. Kobieta o imieniu Dorothy przyniosła 6 głębszych i postawiła przed dziewczyną. Dumbledore podniósł tylko jednego a jej kazał wypić wszystkie pozostałe.
-Nie ja nie pije.. - szepnęła Hermiona do mężczyzny.
Ten nachylił się przy niej i coś szepnął po czym Hermiona złapała jeden kieliszek i wypiła wszyscy za wiwatowali i czekali na następny, gdy miała wypić ostatniego w tedy wszyscy wypili i swoje, po czym znów krzyknęli hura.
-Tak to się u nas robi ! - wrzasnął nauczyciel.
-A teraz muszę cie przeprosić ale sprawdzę jak ten elegancik sobie radzi.
Dziewczyna zaśmiała się i kiwnęła głową po czym usiadła bo lekko zakręciło jej się w głowie. Nie trwało to jednak długo bo w gospodzie grała muzyka i parę osób tańczyło. Jeden z czarodziei podszedł do dziewczyny i zaprosił ją do tańca na co Hermiona się zgodziła. Blondyn obserwował ją przez chwile jak się bawi czując się nie sprawiedliwie, oraz był bardzo zdziwiony zachowaniem dziewczyny. W zasadzie widział ją pierwszy raz pijącą 5 szotów na raz a teraz bawiącą się wraz innymi, przy pieśniach starych muzyków. Była przy tym bardzo naturalna.Gdy się potknęła lub przydeptała partnerowi nogę automatycznie przepraszała, co tylko przypominało chłopakowi że to ta sama dziewczyna z biblioteki. Miała w sobie ten dziwny urok który urzekł wszystkich.
-Ładna.. - usłyszał męski głos, spojrzał na mężczyznę ze zdziwieniem.
-Kto? - zapytał.
-Ona.. - wskazał na Hermione.
Draco pokręcił głową.
-Nie sądziłem że profesor ma chrapkę na uczennice.. - zaśmiał się blondyn.
Mężczyzna spojrzał na niego złowrogo.
-Czy ty żeś zgłupiał do reszty? - podniósł głos.
-Sam przecież profesor powiedział że ładna..
Dumbledore pokręcił głową.
-Ta dziewczyna ma coś w sobie...coś dzięki czemu lodowate serca takie jak twoje topnieją.. Dlatego jest ładna, a równie dobrze mogłaby być moją wnuczką więc daruj sobie takie uwagi młodzieńcze.. - na koniec klepnął go w ramie.
Draco stał jak wryty. Nie wierząc własnym uszom. Czy Dumbledore właśnie stwierdził że ma lodowate serce. Sam nie rozumiał co ten człowiek chciał mu powiedzieć, ale stwierdził że widocznie alkohol mu nie służy.
-Dobra zrobiłeś swoje..  masz- i postawił przed nim 3 kieliszki.
Blondyn znów był zaskoczony, chciał się nawet kłócić że to nie wychowawcze ale skoro Hermiona wypiła aż 5 to jemu też się coś należy. Oboje posiedzieli jeszcze 2 godziny i w końcu Dumbledore ich wygonił.
-Zmykajcie, jutro szkoła, nie chce słyszeć że któregoś z was nie ma na lekcjach.. - pogroził palcem i pożegnał się z dwójką.
Dziewczyna gdy wyszła na świeże powietrze wciąż miała rumieńce na twarzy, ale cały czas się uśmiechała i chodziła troszkę koślawo. Chłopak wsadził dłonie do kieszeni i szedł tuż przy niej.
-Która godzina ?- zapytała dziewczyna wciąż się uśmiechając.
- Po 23:00 - odparł.
-Już ? - zdziwiła się .
Chłopak mimo wszystko zaśmiał się widząc jej zdziwioną twarz.
-Już.. - przytaknął.
-Ale mnie nogi bolą.. - znów zaczęła dziewczyna.
-A co się dziwić... ale ci co z tobą tańczyli mieli o wiele gorzej.. - zasugerował.
-Oj tam, oj tam - skomentowała dziewczyna.
W pewnym momencie gryfonka zaczęła wchodzić tylko na większe kamienie tak by nie nadepnąć na ziemie.
-Granger co ty robisz? - nie ukrywał zdziwienia.
Szatynka odwróciła się w jego kierunku.
-Powiem ci ale musisz obiecać że nikomu nie powiesz..
-Tego nie mogę obiecać. - zaśmiał się blondyn.
-No to ci nie powiem. - szepnęła i spojrzała przed siebie.
Chłopak podszedł bliżej widząc że jej kroki jednak są nie pewne. Wiedział że nawet jak by zaproponował by szła normalnie nie wygrałby z nią, w końcu to Granger.
-Dobra przekonałaś mnie.. zdradź mi tą tajemnice.. - w duchu przeklinał się za to że był tak ciekawy.
Dziewczyna znów spojrzała w jego kierunku.
-Musisz dać słowo honoru bo inaczej się nie liczy i koniec..
-Co? - był coraz bardziej zdziwiony. -Dobra słowo honoru..
-Stań na tym kamieniu.. - poprosiła.
Draco przez chwile się zastanawiał ale w końcu zrobił jak prosiła.
-No i ? - zapytał.
Gryfonka spojrzała na niego i uśmiechnęła się promiennie.
-Widzisz, gdy byłam dzieckiem, wyjeżdżałam z rodzicami nad morze lub w góry i wyobrażałam sobie w tedy że ziemia to lawa a kamienie są jedyną drogą do przejścia,nie zawsze było to łatwe bo czasami doskoczyć z jednego kamienia na drugi było naprawdę trudno... - zanurzyła się we wspomnieniach.
-Ale po co? - zapytał szukając sensu.
Dziewczyna pokiwała głową.
-Widać że mało się bawiłeś za dziecka. Nie było w tym celu, liczyła się tylko zabawa. - odpowiedziała wskakując na kolejny kamień.
Blondyn spojrzał na Hermionę i gdy nie patrzyła przeskoczył na drugi kamień.
-Słyszałam.. - odwróciła się, jak gdyby przyłapała go na gorącym uczynku.
-Chciałem spróbować.. - zaczął się tłumaczyć po czym zszedł z kamienia i postanowił iść normalnie.
-Przecież nikt nie patrzy... - zaśmiała się dziewczyna i również zeskoczyła z kamienia.
Straciła równowagę i cofnęła się do tyłu, gdyby nie blondyn upadłaby na plecy.
-Uważaj trochę Granger.. - wycedził natychmiast oddalając się od niej .
-Dzięki.. - szepnęła , również poczuła się niezręcznie gdy ją złapał.
Znów szli w milczeniu. Gryfonka rozłożyła dłonie i pochyliła głowę do tyłu patrząc w gwiazdy.
-Jutro będzie ładna pogoda.. - szepnęła.
-Skąd to wiesz Granger? - zaciekawił się i również spojrzał w niebo.
-Bo jest czyste niebo i pełno gwiazd..  - wyprostowała się by znów iść przed siebie.
Malfoy obserwował ją od kąt wyszli i musiał przyznać że zachowywała się jak nie dziewczyna która wszędzie chodzi z książkami.
-Nie znam cie.. - powiedział raczej do siebie niż do niej.
Szatynka jednak usłyszała jego komentarz.
-Tak naprawdę ja też cie nie znam.. - zatrzymała się na chwile i w końcu wyciągnęła przed siebie rękę. - Chciałam cie przeprosić.. powiedziała w  końcu.- sama nie była pewna czy dobrze robi.
Widać było że nie przychodzi jej to łatwo. Chłopak również nie wierzył własnym uszom.
-Proszę, proszę, Granger przeprasza ślizgona.. - nie obeszło się bez komentarza blondyna, który uścisnął jej dłoń.
-Malfoy nie przeginaj .. - szepnęła i po chwili schowała dłoń do kieszeni.
-Nie myśl sobie że te przeprosiny coś zmienią między nami.. - dodał uśmiechając się podejrzliwie.
-Na to bym nie liczyła.. - odpowiedziała dziewczyna również spoglądając na chłopaka.
-A swoją drogą to dziwna była ta kara.. - szybko zmienił temat.
Hermiona zaśmiała się.
-Tak najlepsza kara na jakiej byłam - potwierdziła.
Resztę drogi przeszli w milczeniu i gdy weszli każdy, zmierzył w kierunku swojego domu.
-No to cześć - rzucił chłopak.
-Cześć - odpowiedziała nawet już na niego nie patrząc.

****

W pokoju panował mrok, na palcach podeszła do lampki nocnej i zapaliła światło. Spojrzała na współlokatorkę która przekręciła się na a drugi bok. W głębi cieszyła że się nie obudziła bo zapewne wypytywałaby ją o wszystkie szczegóły a, czując alkohol z pewnością było by jeszcze gorzej. Hermiona szybko wzięła prysznic i przebrała się w piżamę. Szczęśliwa że jest już w swoim łóżku zgasiła światło. Rozmyślała o dzisiejszym dniu sama dziwiąc się swojej reakcji na widok płaczącej Pansy. Może ta cała wojna o Hogwart i męcząca przygoda z horkruksami czy też znęcająca się nad nią Bellatrix odcisnęła na niej piętno. Gdzieś w głębi wciąż była tą sama Hermioną Granger ale te wszystkie wydarzenia z przeszłości uczuliły ją na niektóre rzeczy. Przekręciła się na drugi bok i teraz myślami była znów przed wioską w Hogsmeade z wyciągniętą dłonią w stronę Malfoya. Tak naprawdę nie zamierzała go w ogóle przepraszać, ale skoro wojna się skończyła a on tak naprawdę nie uderzył Pansy to należały się mu przeprosiny. Teraz przynajmniej ma czyste sumienie i mogła spokojnie zasnąć.


****


Gdy przyszedł do pokoju świeciła się lampka nocna, a przy niej stała najmniej wyczekiwana osoba.
-Parkinson.. -  powiedział poirytowany.
Dziewczyna wzdrygnęła się lekko ale nie wyszła.
-Czego chcesz ? - zapytał ściągając marynarkę i podchodząc do barku.
-Chciałam porozmawiać.. - zaczęła nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy.
-O czym ? - zapytał zdumiony upijając łyk z kieliszka. - Myślę że nie mamy nic sobie do powiedzenia... - dodał.
-Ja chciałam cie przeprosić.. - zaczęła.
Chłopak zaśmiał się, przypominając sobie dzisiejsze przeprosiny. Dziewczyna nie przejęła się jednak i ciągła dalej.
-Gdy siedziałam na ławce sama podeszła do mnie ta szlama i pytała co się stało... Kazałam jej spadać ale ona wciąż wypytywała, byłam taka zmęczona płaczem że wyszeptałam tylko twoje imię, a ta idiotka pobiegła cie szukać. - skończyła i usiadła na fotelu bawiąc się kawałkiem sznurka z płaszcza.
Chłopak słuchał jej wypowiedzi i był coraz to bardziej zdziwiony.  W końcu usiadł na przeciwko dziewczyny i uśmiechnął się z wyższością.
-Ale ty jesteś głupia.. - nie mógł się powstrzymać.
-Ale Draco..
-Nie dość że Granger stanęła w twojej obronie , chodź i tak nie miała racji to ty masz jeszcze czelność przychodzić do mnie i obwiniać ją że ci pomogła? - zapytał już ze złością.
-To nie jej sprawa! - uniosła się.
-Tu muszę przyznać ci racje.. ale jeśli miałabyś odrobinę godności to nawet byś do mnie nie przyszła, myślałem że jaśniej wyrażać się nie da, ale ty jesteś najwidoczniej tępa! - wrzasnął podchodząc do drzwi.
Dziewczyna miała łzy w oczach.
-Draco przepraszam.. - jęknęła.
-Za co? - zapytał.
-Za wszystko..
Chłopak pokiwał głową i otworzył drzwi z pokoju.
-Wyjdź i nie przychodź do mnie do pokoju jak mnie nie ma.. - podkreślił.
Dziewczyna powoli wstała i zmierzyła go smutnym spojrzeniem.
-Komuś powinnaś podziękować a, nie mnie przepraszać.. - dodał gdy stała już przy drzwiach.
-Komu ? - zapytała zdziwiona.
Blondyn nie ukrywał poirytowania.
-Granger idiotko! - wrzasnął i trzasnął drzwiami.



****

Kochani ! Kolejny rozdział gotowy, powoli, powoli dramione kiełkuje :) Zapraszam ko komentowania i życzę miłej niedzieli :) Bibi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz