-Ron zwolnij z tym nakładaniem bo wyglądasz jak byś nigdy nie jadł.. - szepnęła rudowłosa dziewczyna.
-Głodny jestem.. - jęknął i nakładał dalej.
Harry siedział przy Hermionie i obserwował grono nauczycielskie, które uległo większej zmianie, uniósł rękę w geście przywitania Hagrida. Dziewczyna również spojrzała w ich kierunku. Brakowało Severusa Snape oraz dawnego dyrektora którego wszyscy uwielbiali Dumbledora.
-Ciekawa jestem kim będzie nauczyciel obrony przed czarną magią.. - powiedziała dziewczyna.
-Nie wiem, zniosę wszystko byle nie Dolores Umbridge.. - szepnął wybraniec.
Hermiona na sam dźwięk tego imienia posztywniała i mimowolnie spojrzała znacząco na Harrego by tak nie żartował.
-Spokojnie. - uśmiechnął się okularnik i przytulił przyjaciółkę.
Nastała cisza w wielkiej sali i wszyscy spojrzeli teraz na grono pedagogiczne.
-Witam was serdecznie w starym oraz nowym Hogwarcie..- zaczęła znana wszystkim Minewra McGonagal.
-Po wydarzeniach jakie miały miejsce jeszcze nie tak dawno, po śmierci Voldemorta oraz zasługach szkoły i was tu zgromadzonych.. - przerwała, po czym spojrzała na stół Slytherinu. - no prawie wszystkich.. szkoła znów może być otwarta dla uczniów. Myślę że teraz będzie tylko lepiej. Chciałam również powiedzieć że po wcześniejszym obradą zostałam dyrektorem Hogwartu.
Nastały gromkie brawa i wiwaty, widać było wzruszenie kobiety, która dyskretnie otarła łzy.
-Dziękuje kochani, obiecuje wam że postaram się być równie dobrym dyrektorem jak wspaniały Dumbeldore.. no ale cóż nastały też zmiany i nowości w szkole, może jako pierwszą powiem że mamy nowego nauczyciela obrony przed czarną magią jest nim Aberforth Dumbledore.
Wszyscy byli zaskoczeni ale powitali nauczyciela gromkimi brawami.
-Ja nadal będę uczyć transmutacji, nie martwcie się. - uśmiechnęła się, gdzieniegdzie słysząc jęki. - Natomiast nowym opiekunem domu Slytherinu zostaje Horacy Slughorn.
Jak na Slytherin przystało większego entuzjazmu nie było ale profesor uśmiechnoł sie przyjaźnie.
-Przypominam również że wejście na trzecie piętro jest zakazane, na dziś już wszystko.. zostało mi tylko jedno Witajcie w Hogwarcie !
****
Wiedział że cokolwiek by postanowił i tak by się nie udało. Teraz liczył się tylko czas którego niestety nie wszyscy mieli wystarczająco. Ojciec po wojnie z Voldemortem parę dni później sam się przyznał że był śmierciożercą co i tak większość już dawno się domyśliła i został skazany na 6 lat w Azkabanie. Matka Dracona popadała w depresję, jej udało uniknąć się kary, jako że jest matką i ma obowiązek wobec syna, Lucjusz Malfoy zadbał o to by jego rodzina jak najmniej była we wszystko zamieszana i niczego im nie brakowało. Powierzył synowi wszystko co miał. Warunkiem było by Draco skończył szkołę oraz pomagał matce, teraz to on był głową rodziny. Po skończeniu szkoły miał odziedziczyć również rodzinny interes, jednak on nie do końca był na to gotowy. Do tej pory wiódł wygodne życie. Ze wszystkich jego problemów, zachcianek ratował go zawsze ojciec. Teraz miało się to wszystko zmienić. Ostatnie dni w domu były najgorsze, matka wstawała w nocy, siadała w salonie lub w ogrodzie i płakała. Nie potrafiła pogodzić się że jej mąż przebywa teraz w Azkabanie,mąż który zawsze przy niej był, nie ważne że nie był tym ideałem partnera na całe życie, też były gorsze dni, ale zawsze przy nich był. Wiedziała że cokolwiek by się nie stało zawsze zrobi wszystko by ją obronić, teraz tego poczucia bezpieczeństwa jej zabrakło. Wojna również zrobiła swoje, odbijając piętno na całej jej rodzinie. Wszyscy którzy byli po stronie Voldemorta nie specjalnie się tym szczycili. Również Draco Malfoy próbował schować to gdzieś głęboko w sobie i zapomnieć, próbować żyć i ratować to co zostało czyli rodzinę.
Dźwięk tłuczonego szkła przywrócił blondyna do pokoju wspólnego Slytherinu.
-Cholera Pansy.. - przeklnął wstając z fotela i podchodząc do dziewczyny, która leżała na ziemi.
-Draco.. - wymamrotała.
-Co się stało ? -zapytał jeden ze ślizgonów podchodząc natychmiast do dziewczyny.
-A co twoim zdaniem mogło się stać? Widzisz że za dużo wypiła ! - wrzasnął chłopak, próbując podnieść dziewczynę.
-Co tak stoisz posprzątaj to ! - dodał wskazując na rozlaną butelkę z alkoholem.
-Jasne.. - odparł.
Draco zaniósł dziewczynę do jej dormitorium i położył na łóżku. Rozejrzał się po pokoju, na drugim łóżku leżała jej współlokatorka Dafne Greengrass., która również nie szczędziła alkoholu i dawno już spała. Przeczesał głowę dłonią i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Przy kominku czekał już na niego Zabini który najwidoczniej usłyszał co się stało. Draco podszedł do niego i szybkim gestem wyciągnął od niego szklankę z whisky i napił się łapczywie.
-Co za idiotka ! - wrzasnął, biorąc kolejny spory łyk.
-Słyszałem, jutro będą gadać że to z twojego powodu.. - podsumował Zabini.
Oboje usiedli na sofach .
-Tępa idiotka, zapłaci mi jeszcze za to.. myśli że takim zachowaniem zwróci na siebie uwagę, albo że weźmie mnie na litość.. - zaczął blondyn.
-Widzisz przyjacielu, to są uroki bycia popularnym.. - próbował rozluźnić atmosferę.
Chłopak uśmiechnął się do niego.
-Dziś słyszałem jak chwaliła się paru osobą że jesteście razem.. - widząc że blondyn wychodzi z siebie dodał -Trzeba będzię ją troszkę utęperować... - zasugerował, spoglądając przed siebie.
Blondyn również spojrzał w to miejsce i znacząco uśmiechnął się do bruneta.
-To co Ashly czy ta druga? - zapytał Draco spoglądając na dwie dziewczyny stojące przy dormitorium i uśmiechające się do nich.
-Zaklepuje Ashly.. - uśmiechnął się Zabini, po czym oboje zmierzali w ich kierunku.
****
Noc minęła dziewczynie spokojnie. Wstała wypoczęta i podekscytowana pierwszym dniem zajęć. Spojrzała na swoją rudowłosą współlokatorkę która jeszcze spała. Postanowiła przyszykować się do szkoły, złapała ręcznik i zniknęła w łazience. Po 30 minutach była już gotowa, włosy związała w niedbały kok i delikatnie się pomalowała. Dochodziła 7:00 więc postanowiła obudzić przyjaciółkę by zdążyła się wyszykować na śniadanie.
-Jeszcze 5 minut.. -wymamrotała Giny.
-Jak chcesz ale Harry już czeka na ciebie..- użyła podstępu.
-Co? Gdzie? - pytała natychmiast wstając z łóżka i rozglądając się po pokoju.
Gdy zorientowała się że to nie prawda uderzyła dziewczynę poduszką.
-Ach.. ty niedobra... - przeciągła.
Hermiona uśmiechnęła się do niej.
-Widzisz jak Harry na ciebie działa.. - zaczęła.
Giny przeciągła sie i pobiegła do łazienki,na odchodne otworzyła jeszcze na chwilkę drzwi i szepnęła
-Tak jak ty na mojego brata...
Gdy tylko drzwi od łazienki zamknęły się, Hermiona posmutniała. Wydarzenia w czasie poszukiwań horkruksów i całej wojny z Voldemortem zbliżyły ją i Rona do siebie. Pokochała go,za jego waleczność, opiekę a nawet niezgrabność. Teraz jednak gdy emocje opadły, wszystko zniknęło, między nimi nie ma już tego co było. Ron wciąż opowiadał znajomym jaki z niego bohater, sama nie potrafiła tego określić. Obiecała że go nie skreśli ale teraz najważniejsza jest dla niej nauka, a ich związek może poczekać, bo jeśli mają być razem to czas tego nie zmieni a tylko utwierdziłby ich w tym że mają być razem.
-Hej Miona - ruda wymachiwała nad twarzą przyjaciółki.
-Oj przepraszam zamyśliłam się.. - odpowiedziała dziewczyna poprawiając się i łapiąc za torbę z książkami.
-Niech zgadnę myślisz o zajęciach..
-Tak - skłamała.
Ruda przewróciła oczami.
-Hermi, mogę byś z tobą szczera? - zapytała.
-Oczywiście a jak by inaczej..
-Kochana szanuję cie i traktuję jak siostrę której nigdy nie miałam, szanuję również twoją naukę i nie będę tego podważać bo jesteś najzdolniejszą czarownicą jaką znam, ale proszę cie o jedno nie zmuszaj się do niczego..
-Ale ja wcale.. -zaczęła Hermiona.
-Wiem że ty i Ron zrobiliście sobie przerwę, ale jeśli w głębi serca czujesz że to jednak nie to nie rób niczego wbrew sobie a już broń Boże nie pakuj się w coś tylko dlatego by go nie ranić, bo to było by najgorsze jak i dla ciebie tak i dla niego.
Dziewczyna spojrzała na swoje buty i pierwszy raz nie wiedziała co powiedzieć. Pozbierała swoje myśli i spojrzała na rudą.
-Nie sądziłam że kiedykolwiek będziesz mnie wspierać w tej sprawie, chodź nic jeszcze nie postanowiłam, na pewno wezmę twoje słowa do serca. - szepnęła i uściskała przyjaciółkę.
-Dobrze, koniec tych pogaduszek, chodźmy na śniadanie bo mój brat wszystko nam zje.
Obie się zaśmiały.
-Masz racje chodźmy.. - powiedziała Hermiona i obie wyszły z pokoju.
****
Tupot obcasów odbijał się echem po korytarzu. Jeden był powolny następne już coraz szybsze aż w końcu nastała cisza.
-Pasnsy! - krzyknął blondyn podchodząc do dziewczyna, która natychmiast się zatrzymała.
Spojrzała na chłopaka niczym na wspaniały obraz który tak bardzo chciała mieć u siebie w pokoju.
-Tak Draco? - zapytała, starając się by jej głos był jak najbardziej uwodzicielski.
Chłopak oparł się o ścianę kręcąc głową.
-Co ty do cholery wyprawiasz? - syknął.
-Idę na śniadanie jak reszta, o czymś nie wiem? - zapytała znów uśmiechając sie do chłopaka.
Draco nie wierzył własnym uszom, schował dłonie do kieszeni by przypadkiem nie uderzyć dziewczyny z jej głupoty.
-O czymś nie wiem ? - powtórzył piskliwym głosem.
Dziewczyna posmutniała.
-Wczoraj ładne przedstawienie odwaliłaś.. -warknął.
-Ja ? - próbowała sobie przypomnieć.
-No tak nie pamiętasz bo wypiłaś tyle co 5 facetów z naszego domu wliczając w to wielkiego Goylye ! - krzyknął.
-To nie twoja sprawa ile wypiłam ! - odpysknęła.
-Słuchaj mnie Pansy ! - wrzasnął.
-Rób sobie co chcesz byle by mojego nazwiska nie było przy tym ,jak i dlaczego tak się zachowujesz! Myślisz że nie wiem co opowiadasz wszystkim?
-Ale ja... - zaczęła.
-Właśnie Pansy, JA! Nie ma nas i nigdy nie było i nie będzie! - wrzasnął, uderzając w ścianę ręką która wylądowała obok głowy dziewczyny.
-Draco przecież spałeś ze mną.. - próbowała się tłumaczyć.
Chłopak odwrócił się do niej plecami i przetarł twarz, po czym znów na nią spojrzał z pogardą.
-Potraktowałem cie jak pierwszą lepszą, nic więcej, nie oświadczałem cie się... - przy ostatnim uśmiechnął się, dumny z siebie widząc że dziewczyna ma łzy w oczach.
-Myślałam.. - spojrzała w dół.
-Oj Pansy myślenie nie jest twoją mocną stroną co? - zapytał rozbawiony jej widokiem.
Nachylił się do niej i szepnął do ucha.
-I wiesz co.. byłaś beznadziejna..
Zacisnął usta,po czym uśmiechnął się niczym młody bóg.
Dziewczyna nie wytrzymała tego poniżenia i uciekła zalana łzami, po drodze potknęła się i uderzyła twarzą o posadzkę tak że z wargi popłynęła krew. Pozbierała się i usiadła na ławce płacząc po cichu. Gdy usłyszała że ktoś idzie chciała się schować ale było już za późno. Zauważyła dwie roześmiane dziewczyny z Gryfindoru, których nienawidziła, ale mimo wszystko jedna z nich przy kucnęła przy niej pytając co się stało.
-Nic mi nie jest..- jęknęła .
Dziewczyna pochyliła się i zobaczyła żę brunetka ma rozcięto dolną wargę i cały siny policzek.
-Jak to nic? Przecież widzę.. - dopytywała gryfonka.
-Draco.. - szepnęła.
Dziewczyna wstała i poprosiła koleżankę by z nią została, a sama pobiegła w drugim kierunku.
-Hermiona co ty robisz! - krzyknęła za nią dziewczyna..
****
Pierwszy rozdział który napisałam w zasadzię wczoraj już za mną:)..no ale jeszcze musiałam go przeczytać parę razy by go dodać:) Myślę że kolejne rozdziały będę dodawać co tydzień, ale jeśli coś się zmieni będę informować na bieżąco :P Kochani proszę o wasze opinie sugestie a nawet krytykę.
Przyznam się że kiedyś do opowiadań typu Dramione podchodziłam sceptycznie, z czasem gdy przeczytałam niektóre blogi które mnie urzekły swoją historią, postanowiłam że również spróbuję swoich sił :)
pozdrawiam wszystkich fanów Dramione ! <3
Bibi

Hey, bardzo dobrze piszesz jak na nowicjusza! Ciekawie i z sensem. Chciałabym jednak wspominać o kilku błędach jak np.: "Nie sądziłam że kiedykolwiek będziesz mnie wspierać w tej sprawie, chodź nic jeszcze nie postanowiłam ..." Chodź i choć to dwa rożne słowa. Brakuje także przecinków i korekty. Nie zrażaj się krytyką, niech Cię motywuje, bo masz potencjał :)
OdpowiedzUsuńHey, bardzo dobrze piszesz jak na nowicjusza! Ciekawie i z sensem. Chciałabym jednak wspominać o kilku błędach jak np.: "Nie sądziłam że kiedykolwiek będziesz mnie wspierać w tej sprawie, chodź nic jeszcze nie postanowiłam ..." Chodź i choć to dwa rożne słowa. Brakuje także przecinków i korekty. Nie zrażaj się krytyką, niech Cię motywuje, bo masz potencjał :)
OdpowiedzUsuń