Siedząc samotnie w swoim pokoju, rozmyślał o swojej matce. Wśród swoich rówieśników zachowywał zimną krew i przedstawiał tylko twarz pokerzysty, który w rękawie skrywał jeszcze nie jednego asa. Teraz gdy był sam, mógł spokojnie odetchnąć od tego całego zgiełku który rozgrywał się w Hogwarcie. Po wojnie z Voldemortem minęło kilka miesięcy a jemu wydawało się jak by to było wczoraj. Nie potrafił zapomnieć tego całego zła które otoczyło nie tylko świat czarodziei ale i jego rodzinę. Gdy tylko pytał się o swoją matkę za każdym razem czuł strach. Bał się że przez szaleństwo mogła posunąć się do samobójstwa. Została mu tylko ona. Nie mógł jej stracić. Na dokładkę złych wiadomości Granger wciąż nie odzyskiwała głosu. Struny głosowe były poważnie naruszone , chodź specjaliści robili co mogli. Nie dawali jednak stu procentowej pewności że dziewczyna odzyska głos. Jedynym plusem dla niego było to że mógł ją zobaczyć przy stole Gryfindoru. Może i nie mówiła ale jednak nie leżała już w skrzydle szpitalnym.
-Hej Draco.. - usłyszał nagle znajomy głos..
-Czy nie potrafisz pukać.. - powiedział zmęczony.
-Pukałam, ale chyba nie słyszałeś.. - zaczęła ostrożnie blondynka, wchodząc powoli do środka.
-Albo nie chciałem cie oglądać.. - dopiekł dziewczynie, chodź wcale tego nie chciał.
Blondynka zaczesała nerwowo kosmyk włosów za ucho.
-Może nie jest to moja sprawa, ale widzę że od jakiego czasu jesteś..- szukała odpowiedniego słowa - nieobecny.
Draco nie ukrywał zdziwienia. Spojrzał na nią i musiał przyznać że wyglądała sexownie. Grangers miała jednak to w naturze. Była jedną z najbardziej pożądanych dziewczyn w Hogwarcie, jednak tylko Draco mógł się do niej w ten sposób zwracać. Dziwił się jej że mu na to pozwalała.
-Właśnie, to nie jest twoja sprawa -odparł szorstko.
Astoria zrobiła krok do przodu.
-Jeśli chcesz możesz się wygadać.. - znów spróbowała.
Draco wstał z łóżka i odpiął guzik z marynarki. Spojrzał na nią jeszcze raz i podszedł powoli.
-Właściwie jest coś co możesz zrobić.. - stwierdził dotykając jej policzka.
Dziewczyna delektowała się tą chwilą.
-Co takiego ? - zapytała znając już odpowiedź.
Blondyn uśmiechnął się szarmancko.
-Myślę że oboje wiemy co to takiego.. - ostatnie szepnął dotykając delikatnie jej usta, po czym ją pocałował.
****
Trzasnęła drzwiami i zsunęła się na podłogę. Nie pamiętała już kiedy czuła się taka bezsilna. Zawsze potrafiła znaleźć jakieś rozwiązanie, z każdej sytuacji. Teraz czuła że traci już jaką kolwiek nadzieje na to że znów usłyszy swój głos. Przez przypadek usłyszała rozmowę McGonagal z jednym ze specjalistów dr Helsem który tłumaczył że szanse są znikome. Poczuła ogromną złość do samej siebie. Gdy Pansy mierzyła w nią różdżką ta po prostu się odwróciła, nie wzięła jej na poważnie, a teraz nie może nic z tym zrobić. Podniosła głowę ku górze oglądając swój okrągły sufit w swoim dormitorium. Nic nie mogło się już zmienić. Prawdopodobnie straciła swój głos na zawsze i teraz będzie musiała się z tym pogodzić i żyć dalej. Ale jak? Jak pogodzić się z utrata czegoś tak potrzebnego. Jak mogła teraz być czarownicą bez wypowiadania zaklęć. Co z tego że potrafiła tak wiele jak teraz nawet nie była w stanie użyć prostego zaklęcia. Poczuła jeszcze większy ból w sercu. Gdyby tylko mogła cofnąć czas. Właśnie cofnąć czas. Natychmiast wstała i podeszła do stolika łapiąc pergamin i pióro.
Szanowna pani McGonagal.
Zwracam się z prośbą do pani o użyczenie mi medalionu zmiany czasu który dostałam w trzeciej klasie by pogodzić naukę wszystkich przedmiotów. Wiem że proszę o wiele. Jestem niestety w niezręcznej sytuacji. Zdaje sobie sprawę że głosu już nie odzyskam co uniemożliwia mi dalszą naukę a w przyszłości pracę jako czarodziej, bez głosu jestem jak bez ręki. Proszę tylko o danie mi szansy. Wiem że proszę o wiele, ale sama pani dyrektor wie że liczy się teraz każda minuta.
Z poważaniem
Hermiona Granger
Gdy skończyła wybiegła z dormitorium niczym piorun, trącając po drodze dwóch gryfonów z czwartej klasy. Wiedziała że teraz najważniejszy jest czas by ją uratować. Każda sekunda była na wagę złota.
****
Rudowłosa przemierzała samotnie po szkolnym korytarzu. Nogi same ją prowadziły, chodź tak naprawdę była tak zamyślona że nie wiedziała dokąd podąża. Czuła się niezręcznie podstępem kradnąc wspomnienia najbliższym, ale wiedziała że tylko tak może pomścić swoją przyjaciółkę. Wiedziała że gdy tylko Pansy przekroczy próg Hogwartu dozna istne piekło. Nie wystarczało jej to że pozostałe trzy domy ją znienawidziły po tym incydencie. Co z tego, skoro była faworyzowana przez ślizgonów. Musiała za to zapłacić a ona już się o to postarała. Nie wiedziała jednak po co te wspomnienia są tak bardzo potrzebne Zabiniemu. Nigdy dotąd nie pałał sympatią do kogokolwiek z nich a już na pewno nie do Harrego. Może chciał zobaczyć jak to naprawdę było gdy został sam na sam z Voldemortem, lub w tedy gdy zginął Dumbeldore. Zastanawiała się tylko dlaczego to takie dla niego ważne.
Doszła na wierze astronomiczną. Była nieco zdziwiona ponieważ wędrowała jak w transie. Gdy poczuła zimny wiatr na sobie otuliła się mocniej różowym sweterkiem. Usiadła na ławce i podziwiała widoki Hogwartu.
-A ty, co tu robisz?
Rozejrzała się w około i rozpoznała tą zadziorną twarz.
-Nie muszę ci się spowiadać, Blais.. - warknęła.
Chłopak uśmiechnął się złośliwie i podszedł bliżej opierając się jedną ręką o barierki wierzy astronomicznej.
-Myślałem że spędzasz swój wolny czas tylko z wybrańcem, w końcu jest dla ciebie najważniejszy.. - powiedział patrząc przed siebie.
Wiedziała już, że i jej wspomnienie obejrzał. Poczuła się zażenowana, ale nie dała tego po sobie poznać.
-Widzę że nie próżnowałeś.. przez te kilka dni. Zastanawia mnie tylko jedno.. - zaczęła ostrożnie obserwując go bardzo uważnie.
-Jak nudne musisz mieć życie, skoro poprosiłeś o coś takiego..
Chłopak uśmiechnął się złośliwie i spojrzał na dziewczynę.
-Giny, Giny, Giny... - zaczął.
-Chciałabyś wiedzieć ? - zapytał również się jej przyglądając.
Nie odpowiedziała.
-Moje życie jest wspaniałe, mogę robić co chce, kobiety to u mnie chleb powszedni...wcale nie mam nudnego życia.. - przysiadł się koło dziewczyny znów spoglądając w daleką przestrzeń.
-Więc po co ci to ? - zapytała mimo wszystko.
-Więc jednak jesteś ciekawa.. - spojrzał jej w oczy.
-Raczej zdziwiona.. - odparła, otulając się dłońmi.
Chłopak dostrzegł że jest jej zimno, mimo to nie zaproponował swojego okrycia.
-Może chciałem urozmaicić swoje życie erotyczne, oglądając kilka pikanterii z waszego.. - odpowiedział dyplomatycznie wiedząc że tą odpowiedzią doprowadzi dziewczynę do czerwoności.
Udało się, dziewczyna poczuła ogromną złość i chęć uderzenia go w twarz. Jednak chłopak był szybszy i złapał ją za nadgarstek.
-Oj nie ładnie.. - uśmiechnął się cynicznie.
-Ty.. - szukała odpowiednich słów.
-Draniu? - zapytał Zabini.
-Nie bądź żałosna, sama mi je dałaś.. - zaśmiał się.
Dziewczyna wyrwała się i odsunęła od niego, czując wstręt również do samej siebie.
-Wiesz co Zabini.. - odzyskała pewność siebie.
Chłopak spojrzał na nią czując że ma nad nią władze.
-Może i widziałeś moje wspomnienia.. ale to ja je przeżyłam i przeżywam każdego dnia będąc z Harrym i wiesz co żal mi cie..
Chłopak wydawał się być zdziwiony.
-Ty nigdy nie będziesz w stanie kochać kogoś tak bardzo jak ja Harrego, a jeśli nawet by ci się udało wątpię by ktokolwiek był w stanie pokochać - utkwiła w nim swój wzrok - Ciebie - ostatnie mocno podkreśliła.
Na koniec uśmiechnęła się triumfalnie i zostawiła go samego, czując że tą potyczkę wygrała.
****
-Dobra chłopaki, uważam że zasłużyliście na nagrodę.. - zaczął spokojnie Harry.
Oboje wyglądali na przejętych całą sytuacją.
-Zasłurzyli to mało powiedziane, widziałeś dzisiaj Glorie Fleder.. - dodał rudzielec powstrzymując śmiech.
-Obiecujemy że na tym się nie skończy.. - odpowiedział poważnie jeden z braci.
-O to na pewno.. ale wiecie musicie być bardziej ostrożni i dlatego mamy dla was niespodziankę..
Harry wyciągnął z kieszeni stary pergamin i dotknął go różdżką.
-Przysięgam uroczyście że szykuje coś niedobrego.. - powiedział i pergamin nabrał kolorów ukazując mapę Hogwartu.
Chłopaki otworzyli buzie z zachwytu.
-Skąd to macie?? - wykrzyknęli.
-To jest mapa Hogwartu ukazuje wszystkich na ich terenie, przekazywana była tylko najlepszym, razem z Ronem postanowiliśmy wam ją podarować.. - odpowiedział.
-Wow! - krzyknęli.
-Tylko uważajcie by nie dostała się w niepowołane ręce.. - dodał Ron. -Musicie powiedzieć koniec psot.. - powiedział chłopak dotykając różdżką mapy.
-Ogromne dzięki.. - powiedzieli oboje uśmiechając się do nich.
-Nie ma sprawy - stwierdził Harry.- A teraz zmiatajcie bo widziałem że Filtch tu idzie.
Chłopaki kiwnęli tylko głową i zniknęli w głębi korytarza.
-Oni mają potencjał.. -szepnął brunet spoglądając na przyjaciela.
Ron uśmiechnął się.
-Potencjał to oni mieli mając 4 lata, teraz to oni są wielcy.. a to dopiero początek. Zobaczysz co się będzie działo gdy będą w naszym wieku.. - rozpędził się z marzeniami Ron.
-Uczniowie na korytarzu ! Uczniowie na korytarzu ! - usłyszeli głos Filcha.
-Potencjał potencjałem ale spadajmy stąd za nim nas zagada na śmierć.. - zaśmiał się wybraniec pociągając przyjaciela za sobą.
Oboje schowali się za rogiem obserwując go z bezpiecznej odległości. Woźny porozglądał się tylko i pobiegł dalej, wciąż mając nadzieje że przyłapie jakiegoś ucznia o tej porze.
-Bez niego byłoby nudno.. - zaczął po chwili Ron umiechając się.
-Masz racje..
Po chwili zobaczyli biegnącą Hermione.
-Hermiona ! - krzyknął Ron.
Dziewczyna nawet nie zwróciła na niego uwagi tylko pobiegła dalej.
Ron znacząco spojrzał na przyjaciela i za chwile pobiegł w jej kierunku, zostawiając go samego.
Brunet oparł się o kamienną ścianę i znów pogrążył się w swoich myślach.Bał się o Hermione ale wiedział że będąc z Ronem będzie w dobrych rękach. Oboje potrzebowali czasu, którego wciąż im brakowało. On sam jednak martwił się jeszcze o jedną osobę. Od kilku dni chodziła nieobecna i smutna. Nie wiedział już co zrobić, gdy pytał ją o co chodzi za raz go zbywała, twierdząc że wszystko jest dobrze. Jednak on wiedział że tak nie jest. Nie wiedział tylko co było powodem jej dziwnego zachowania.
-Hej! - usłyszał nagle.
Rozejrzał się wokoło ale nikogo nie dostrzegł. Za chwile jednak usłyszał szybkie kroki.
"To ona" - pomyślał.
Już miał do niej podejść gdy dostrzegł drugą postać która złapała ją za ramię.
-Nie skończyłem.. - wycedził
Harry zacisnął dłoń ze złości.
Dziewczyna odwróciła się do niego tak że ich nosy prawie się ze sobą zetknęły. Uśmiechnęła się przy tym promiennie i szepnęła.
-Co Blais.. czyżby tej mojej pikanterii było ci wciąż za mało ? - zapytała zagryzając wargę i w pewien sposób bawiąc się jego stanem.
Chłopak stanął jak wryty nie wiedząc co powiedzieć. Giny jednak uśmiechnęła się zwycięsko.
-Niestety, musisz się z tym pogodzić, więcej nie będzie.. - podkreśliła ostatnie i odwróciła się na pięcie uderzając go swoimi włosami.
Blais uderzył ręką w ścianę i odszedł w innym kierunku..
Potter również stał jak wryty. Poczuł jak by spadał w głęboką przepaść. Nie dowierzał temu co przed chwilą zobaczył. Dziewczyna którą kochał nad życie go zdradziła. Nie potrafił w to uwierzyć, jednak teraz zrozumiał jej dziwne zachowanie. Złapał głęboki oddech i wybiegł na powietrze czując że się dusi.
"Jak ona mogła"
Czuł ogromy ból między klatką piersiową. Sam nie wiedział co ma ze sobą zrobić znając już prawdę. Rozejrzał się po okolicy i skierował swe kroki w kierunku boiska. Gniew w nim na tyle przybywał że, w pewnym momencie zawahał się zawrócić i pokazać Zabiniemu na co go stać. Zrezygnował jednak, wiedząc już że tą sprawę musi rozwiązać inaczej, póki co zostawi dla siebie tą pikantną informacje.
****
Witam kochani w nowym roku :) Mam nadzieje że samopoczucie mimo tego strasznego mrozu macie dobre :) Ja to jednak średnio znoszę i przyznam się, że jak bym mogła to chodziłabym z grzejnikiem wszędzie xD Wiadomo że zima ma też swój urok ale, wole cieplejsze klimaty :) Cóż kolejny rozdział za mną, co prawda pisałam go dość dawno i specjalnie nic w nim nie zmieniałam... pozostawiam go wam do oceny. Kolejne rozdziały, jakie mam naszykowane, są o nieco dłuższe więc do następnego weekendu :) Trzymajcie się ciepło :*
BiBi
P.s Dziękuje Midnight


Zacznę od błędów, bo teraz się temu przyjrzałam dokładnie. Masz betę? Jeśli nie, to szybko znajdź! Umykają Ci ważne przecinki, np. przed "które", "którym". Do tego źle piszesz imiona bohaterów, nie wiem, czy to jest specjalnie, czy nie, ale "Giny" pisze się przez dwa "n". A Blaise'a z "e" na końcu ^^
OdpowiedzUsuńTaka mała uwaga ode mnie, bo to raziło mnie w oczy XD Fajnie byłoby też, gdybyś robiła akapity, wygodniej się czyta, oczy się nie męczą :P
Za co mi dziękujesz? Czy ja o czymś nie wiem? :)
Rozdział ciekawy, zainteresowała mnie końcówka. Taka na ostro z wisienką na torcie!
Pozdrawiam,
Midnight ♥
https://lucjusz-miona.blogspot.com/
P.S. Jeśli chodzi o dialogi, to DUŻE litery stawiamy, jeśli po jakimś wypowiedzianym zdaniu nie ma "mówiła", "powiedziała", "szepnęła", tylko jest czynność, np. "spojrzała", "zobaczyła" i wtedy na koniec zdania jest kropka. Jeśli są pierwsze słowa (szepnęła np.), to kropki nie stawiamy i piszemy małą literą. Na przykład:
-Hej, co wy tam robicie?! - krzyknęła za nimi.
- Nic. - Spojrzeli na nią.
- Jak nic, przecież widzę. Do domu, ale już - mówiła groźnie.
- Dobrze, dobrze. - Ruszyli w stronę czerwonej chatki, w której mieszkali.
P.S.2 polecam promowanie bloga na Potterowskich grupach, przeważnie mają w regulaminach, że można reklamować się :D
OdpowiedzUsuńDzięki ślicznie:) Wezmę sobię te uwagi do serca :)
OdpowiedzUsuńA powiedz mi, za co dziękujesz? Haha ;D
Usuńza komentarz jak by nie było to pierwszy od dawna :) No i za dobre rady nie znam się dokładnie na blogowaniu i pisze dla przyjemności tak wiec bardzo dziekuje :)
OdpowiedzUsuńPrzyszłam tutaj z polecenia Midnight. Początkowo miałam sceptyczny stosunek do tego bloga. Początkowa pisarka, Dramione, mała aktywność ludzi, trochę błędów. I mimo, iż zastrzegała mnie, że jest tutaj ciekawie i przyjemnie, to naprawdę miałam ogromny dystans.
OdpowiedzUsuńJednak zmusiłam się, przeczytałam i stwierdzam - Okej, nie jest tak źle, jak myślałam, że będzie. Faktycznie są błedy, o których Midnight wspomniała wyżej, ale dobra beta je zlikwiduje. Masz ciekawą historię, ale naprawdę musisz znaleźć betę, ona pomoże Ci w logice i spójności tekstu oraz w jakichkolwiek błędach. to ona będzie Twoim 1 czytelnikiem rozdziału i go oceni.
Trzymaj się ciepło, dąż do celów, nie poddawaj się!
Monica McDoffie!
Dziękuję za szczerość 😃 obiecuję że jak będę miała chwilkę to się tym zajmę i poszukam bety :)
OdpowiedzUsuńBiedna Hermiona, jej twórcze, pełne wiedzy i rozsądku słowa, zawsze były mocną stroną dziewczyny. W sumie nie spotkałam się jeszcze z motywem niemej Granger, bardzo pomysłowe!
OdpowiedzUsuńDraco, Draco, Draco. Ten to ma podejście do kobiety. No ale cóż, jaka dama - taki książę. Jego troska o matkę pokazuje, iż ma ludzkie uczucia. Jest to motyw, który zawsze wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Nie ma nic piękniejszego, niż miłość dziecka i matki.
Czekam na kolejy rozdział i jednocześnie zapraszam do mnie:
Paradoksalne.blogspot.com
Pozdrawiam! ;)